dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3410930 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Źródło: Słowo Polskie. Rok XXVI. Nr 29. Lwów, czwartek 20 stycznia 1921. Wydanie popołudniowe. Zachowano oryginalną pisownię.

Zapomniana ziemia.
Załoźce w styczniu.


Niema chyba w Małopolsce wschodniej kąta tak strasznie wojną wyniszczonego jak pas nadgraniczny powiatu zborowskiego. Rowy strzeleckie biegnące we wszystkich kierunkach świata przemieniły tę połać kraju ongiś żyzną i bogatą w pustynię pełną lepianek i ruin i okopów.

Pola leżą odłogiem z powodu braku koni i maszyn rolniczych, które Niemcy, ewakuując w r. 1915 i 1916 ludność tutejszych wsi częścią wywieźli. Skutkiem wojny światowej niektóre z ewakuowanych wsi ze "względów strategicznych" spalono, zrabowano doszczętnie i doprowadzono do takiej ruiny, że głęboki żal serca rozpiera, widząc ludność kresową przeważnie narodowości polskiej, cisnącą się gromadnie w napół rozwalonych chałupach, lepiankach i okopach, bez dobytku i strawy. To nic dziwnego, że sporadycznie wybuchający wśród ludności dur plamisty, hiszpanka porywa coraz to nowe ofiary. O hygienie w takich warunkach nie może być mowy, tembardziej, że pas nadgraniczny leży o 26 km. od najbliższej stacji kolejowej w Zborowie, gdzie jest lekarz powiatowy - niestety bardzo rzadko zaglądający w te strony. Jedyną w tym względzie pomocą jest dowództwo placu i kordonu granicznego w Załoźcach, które wraz z swoją siłą lekarską objeżdża wsie nadgraniczne i okolicę, kontroluje stosunki sanitarne, udziela chętnie pomocy lekarskiej i nie szczędzi pouczeń i środków zapobiegawczych przeciw możliwym epidemiom.

Wśród tego pasu granicznego leży jedna z ostatnich placówek polskich na kresach wschodnich miasteczko Załoźce. Miasteczko to leżące na trakcie dróg handlowych ze wschodu przed wojną skupiało w sobie inteligencję polską i cały ruch narodowy. Była tu szkoła polska, seminarium żeńskie prowadzone przez zakonnice, urząd pocztowy, sąd, straż skarbowa i wiele innych urzędów obsadzonych przeważnie Polakami. Życie towarzyskie skupiało się w Sokole, którego piękny niegdyś budynek bez dachu, okien i drzwi czeka zmiłowania sekcji odbudowy w Zborowie. I rzeczywiście piękne to, pełne życia miasteczko, dziś tak jak i okoliczne wsie, przedstawia dziś obraz nędzy i rozpaczy. Więcej jak połowa miasta leży w gruzach. Z opresji wojennej częściowo tylko ocalał kościół i przylegający do niego klasztor także bez dachu, drzwi, okien i kilkadziesiąt domów, które mieszkańcy jak mogą naprawiają, by choć częściowo zabezpieczyć się przed mrozami, jakie w połowie grudnia nastały. Brak szyb zastępuje się tu przeważnie sianem lub odpadkami blachy lub deskami oblepionymi gliną.

W tych ciężkich warunkach funkcjonują tu tylko urząd gminny, urząd pocztowy, urząd skarbowy, posterunek policji państwowej i dowództwo kordonu wojskowego, które umieszczono w jako tako utrzymanych domach, jednak bez żadnych prawie urządzeń biurowych.

Szkoła dotychczas mimo usilnych starań miejscowych nie jest uruchomiona z powodu braku lokalu i nikłych funduszów gminnych. Poczta tutejsza, biorąc pod uwagę to, że połączenie telegraficzne jest zupełnie zniszczone i że urząd pocztowy z braku koni przez pieszego posłańca zmuszony jest pocztę dostawiać (26 km.) ze Zborowa (względnie Olejowa) funkcjonuje bez zarzutu, listy i korespondencje ze Lwowa otrzymujemy w przeciągu jednego lub dwóch dni. Handel i przemysł z powodu trudności komunikacyjnych (drogi są kompletnie zniszczone) jest w zupełnym zastoju. Sytuację żywnościową ratuje "Sklep kółka rolniczego", energicznie kierowany przez proboszcza ks. Stanisława Kwiatkowskiego. Jest to jedyna w pasie granicznym kooperatywa oparta na kapitałach czysto polskich i spełniająca z dobrym skutkiem swe zadanie. To też handlarze, przeważnie naturalnie żydowscy niechętnym okiem patrzą na tę placówkę handlu polskiego, która im stoi na przeszkodzie w robieniu "dobrych interesów".

Ludność miejscowa w swej niedoli jest zadowolona mając taką kooperatywę. Ruch towarzyski z powodu braku liczniejszego grona inteligencji, która w czasie wojny wyemigrowała i odpowiedniego lokalu prawie że ustał. Nieliczni inteligenci i ludność miejscowa oczekują jak zmiłowania jakiejś pomocy krajowej i rządowej.

Stosunki bezpieczeństwa w pasie nadgranicznym i okolicy dzięki tut. władzy wojskowej, która energicznie wyłapuje i tępi wszelakiego rodzaju maruderów są zupełnie normalne. To też świadomość, że bezpieczeństwo życia i mienia, jak też możność spokojnej i twórczej pracy zawdzięcza się wojsku, stojącemu na straży wschodnich granic państwa zjednoczyła miejscową ludność tak Polaków, jak i Rusinów oraz okoliczną w akcji urządzenia gwiazdki żołnierzowi.

Dzięki niestrudzonym paniom Kwiatkowskiej, Fieglerowej, Misiakowej i wielu innym przystrojono pięknie ubikację w której przygotowano obfitą wigilję dla garnizonu załozieckiego.

Po patriotycznym przemówieniu ks. Kwiatkowskiego i burmistrza Antoniego Górala zasiedli żołnierze wspólnie z komitetem. Wśród serdecznej pogawędki, kolend i piosenek żołnierskich przeciągnęła się w podniosłym nastroju wieczerza w późną noc.

Potężnie w dal ku kresom, pierwszy raz w warunkach spokojnych - popłynęła pieśń "Gdy się Chrystus rodzi!"

Żołnierzom stojącym na kordonie przesłano podarki składające się z różnych praktycznych rzeczy i łakoci. Szczególną radość sprawiły paczki przesłane przez Komitet Pań Czerwonego Krzyża, w Złoczowie.

W życzeniach noworocznych wyraziliśmy niepłonną nadzieję, że Macierz Nasza nie zapomni o swych kresowych obywatelach i swoją życzliwą a doraźną pomocą umożliwi nam utrzymanie naszych placówek, oraz nie da "nam pogrześć ducha", by utrzymać ziemię "skąd nasz ród".


 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2019