dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3323236 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
[źródło: Rocznik Podolski. Organ Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk poświęcony sprawom i kulturze Podola. Tom I - rok 1938. Tarnopol 1938. Nakładem Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Wydano z zasiłku Funduszu Kultury Narodowej i Fundacji im. Wiktora hr. Baworowskiego.]

Stanisław Spittal (1891 -1964):


Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy.
część 29




CHOROBY SKÓRNE

Rozdział ludowego lecznictwa skóry łączy się ściśle z poprzednim, ponieważ wszystkie wykwity kłykciny przy chorobach wenerycznych, a dalej wszelkie wypryski, czy zmiany wywołane szeregiem chorób skórnych lud nasz zwykł uważać za tzw. pryszcze, tj. krostki bez znaczenia. Oba więc działy chorób u ludu stanowią właściwie jedną, nierozdzielną całość. Prócz pryszczy, rozróżnia on jeszcze liszaje, parchy lub słody, brodawki, piegi i krostę (świerzb ). Wszystkie zaś wypryski (ekzema), początkowe stadia lupus vulgaris (toczeń czyli liszaj żrący), lupus erythematodes (liszaj rumieniowaty), trądzik (acne) są określane nazwą pryszcze, wśród których są jeszcze czyraki (abscessus - ropień, furunculus, carbunculus). Łuszczycę zaliczają do liszajów (lichen).

Wyrzuty skórne są u wieśniaków bardzo częste dlatego, że stosunkowo rzadko myją się oni dokładnie i kąpią. Żartobliwie mówi się u nas na wsi, że chłop dwa razy w życiu myje się dokładnie, tj. po urodzeniu i po śmierci. Nawet mycie w niedzielę i święta jest powierzchowne i pobieżne: myjący bierze wodę do kwaterkowego garnka, wciąga jej nieco do ust, spryskuje parokrotnie ręce i pociąga nimi twarz, po czym wyciera się szmatką lub ręcznikiem. Mimo dużych możliwości i nieraz doskonałej sposobności, starsi kąpią się bardzo rzadko zaczynając dopiero od św. Jana Chrzciciela, bo dopiero, gdy św. Jan wodę poświęci, wolno się kąpać. Inaczej bolałaby głowa. Idąc pierwszy raz do kąpieli śpiewają: Lana lana po kolana, szob (szczoby, żeby) nas głowa nie bolała. Gdy znów na św. Eliasza (2. VIII) pada deszcz, już kąpać się nie wolno, bo woda będzie bardzo zimna. "Nieostrożny" przestudzi się i dostanie zapalenia, które zazwyczaj śmiercią kończyć się zwykło. Tak więc zaledwie lipiec jest miesiącem przeznaczonym na kąpiel, a i w tym krótkim czasie brak zwykle wieśniakom czasu na kąpanie się, bo to gorący okres żniw i wysilającej pracy. Najczęściej jeszcze kąpią się chłopcy do lat 14-tu, bo ci nie zważają na przesądy i czas zawsze znajdą, by się chociaż ochlapać. Rzadziej kąpią się dziewczęta, a starsze kobiety prawie nigdy. Rozumie się, że kąpiel odbywa się bez mydła, które zastępuje muł rzeczny. Chłopcy namazują się nim całkowicie nacierając się wzajemnie. Potem muł zmywają myciem, zanurzaniem się w wodzie, lub dawaniem nurka. Nic więc dziwnego, że na zabrudzonym, niemytym należycie, ani kąpanym ciele, zwłaszcza spoconym w czasie żniw osiada pełno kurzu, który drażni skórę, powoduje swędzenie i zniewala do drapania, skrobania się. A stąd już łatwo o wszelkie pryszcze, strupy i wysypki.

Wedle wierzeń ludowych wyprysków można nabawić się nie z brudu i niechlujstwa, tylko z przyczyn, że tak powiem, natury mistycznej. I tak dostaje je ten: kto rzuca szumowiny z rosołu na ziemię, kogo oszpuje ropucha lub kot, kogo koń oparska, kto oddaje mocz na żarzące się węgle, kto sypia w butach, kto czyści buty na nogach, kto bierze do ręki padalca lub turkucia podjadka. Na czyje odchody nasypią prysku (drobnego żarzącego węgla), ten dostanie wyprysków na siedzeniu. Robią to wtedy, gdy jeden na złość drugiemu oddaje stolec pod chatę, stodołę, lub w ogrodzie. Żydzi znowuż odwrotnie wierzą, że pryszczami obsypie tego, kto żarzące węgle z popiołem sypie na odchody drugich. I dlatego to celowo zanieczyszczają oni wąskie uliczki między swymi domami, bo obcy nic im nie zrobi.

Kto wstrzemięźliwie żyje, dostaje wyprysków na czole i twarzy, które mają ustępować po spółkowaniu. Są to tzw. zachcianki, zachciałki (picae). Pryszcza na języku dostaje obmawiany przez kogoś. Aby więc przerwać obmowę, bierze on czystą chusteczkę do nosa i kłuje ją igłą wyliczając za każdym ukłuciem imię osoby, którą posądza o obmowę. Jeśli trafi, obmawiający dostanie takiego samego pryszcza na języku, a zniknie on u obmawianego. Dziecko dostaje wyprysków na całym ciele, tzw. koszuli, jeżeli przed jego chrztem do chaty przyjdzie kobieta mająca swój czas. Piegów, jako zemstę ze strony jaskółek dostaje ten, kto wyjmuje jajka lub młode jaskółczęta z gniazda, liszajów ten, kto przejdzie bosą nogą miejsce, po którym się tarzał koń, lub kogo pies poliże po twarzy, brodawek ten, kto bierze żabę do ręki, a ona go wodą osika, lub kto bawi się dojrzałymi purchawkami (Lycoperdon bovista).

Poza tym pryszcze powstają z ostrości krwi, którą wywołuje spożywanie ostrych potraw lub przypraw. Złe soki krążą z krwią po całym ciele, a wyrzucane na zewnątrz wywołują czyraki i wrzody, które oczyszczają organizm i zapobiegają ciężkim chorobom. Takie pojmowanie sprawy jest pozostałością dawnej teorii humoralnej, przeniesionej z medycyny książkowej do ludowej.

Pryszczy nabawić się można także wskutek zadania, a więc wtedy, gdy człowieka dotknie ktoś taki, który ma paskudną rękę (takie pryszcze noszą nazwę strupów, wyprysk rozlany sączący-ekzema), lub gdy się siądzie tam, gdzie siedział ktoś paskudny, czyli pryszczowaty. Czyraków dostają w całym domu, tj. wszyscy, gdy w wigilię Bożego Narodzenia wejdzie doń dziewczyna prowadząca rozwięzłe życie (prostytutka). Czyraki wtedy trzymają się chaty przez cały rok. Podobnież przez cały rok będą się czyraki trzymały chaty, gdy na Ofiarowanie Matki Boskiej (Uwedeńje, 5. XII.) przyjdzie ktoś, który ma czyraki. Ktokolwiek bowiem przyjdzie w dzień ten do chaty, a przyniesie ze sobą jakiekolwiek bądź wrzody, ofiarowuje je niejako tej chacie aż do przyszłego roku.

Przytoczone tu wierzenia nie wyczerpują wszystkich z tej dziedziny.

Zanim przystąpię do omówienia leczenia wyprysków, wspomnę o bolączce kobiet, a zwłaszcza dziewcząt bez względu na ich wykształcenie, kulturę i pochodzenie, tj. o piegach i tzw. wągrach oszpecających ich cerę. Każda chciałaby mieć twarz gładką i piękny rumieniec. A o to nieraz tak trudno. Aby więc mieć piękną cerę kobiety, myją się w deszczówce, nacierają trzy fazy twarz pierwszym śniegiem marcowym, myją się wodą pozostałą po obmyciu chleba wyjętego z pieca, lub rosą zebraną w noc świętojańską. Rosa taka gubi również piegi zwane żabotynia, a obok niej podobnie skuteczne jest zmywanie twarzy świńskim mlekiem, lub mleczkiem rośliny zwanej sosnka (ostromlecz - Euphorbia pilosa), nacieranie jej specjalną maścią, przyrządzoną z płatków kwiatowych krokosza (nogietek - Calendula officinalis) smażonych w śmietance aż do zgęstnienia. Ostromlecz działa rzeczywiście skutecznie, ale niestety na krótki okres czasu. Po obmyciu się nim cała twarz czerwienieje i obrzęka, na skutek zapalenia skóry, po paru dniach skóra zaczyna się łuszczyć, obrzęk przemija, a nowa skóra przez kilka dni jest naprawdę mlecznobiałą. Na piegi używa się również odwaru ziela zwanego szczerban.

By skóra twarzy nie opalała się w słońcu, obmywają sobie twarz jakąbądż wodą, jaka wpadnie im w ręce, gdy zobaczą pierwszą jaskółkę; a gdy wody nie ma, markują tylko mycie pocierając twarz suchymi rękoma. Gdy natomiast brak rumieńców, używa się tutaj zamiast różu zwyczajnej czerwonej bibułki, którą się ślini, a potem naciera policzki. Przed wojną było to praktykowane tylko w Załoźcach, jako finezyjnie wyrafinowane, na wsi natomiast smarowano sobie rumieńce sokiem buraka ćwikłowego. Dzisiaj bibułka z rozwojem kultury poszła na wieś, a w mieście używa się tanich różów i szminki. Na wsi czerni się obecnie brwi węglem drzewnym, lub przypalonym korkiem, w mieście specjalnym ołówkiem. Cywilizacja w szybkim tempie zdobywa wieś.

Gdy na ustach zrobi się pęcherzyk (herpes labialis), aby się go pozbyć, należy wyciąć pręt żywej leszczyny i palić go nad siekierą, ale tak, by sok z przypiekanego pręta kapał na obuch siekiery. Dopiero płynem zebranym z obucha smaruje się pęcherzyki, zwane tu opari.

Kto dostanie pryszcze, liszaj, czy coś podobnego, powinien wziąć centa (grosz), potoczyć nim po chorym miejscu (a więc zrobić koło magiczne), zawinąć w szmatkę i wyrzucić gdziekolwiek. Kto tego centa znajdzie, podniesie i schowa, sam liszaja dostanie, ten zaś, kto go miał dotychczas, straci (Czystopady). Kto dostanie liszaje po przejściu miejsca, na którym koń się tarzał, musi przejść z powrotem przez nie. Liszaj można zgubić, gdy smaruje się go rosą z szyby okiennej, zebraną rano po wstaniu z łóżka, przy czym mówi się: Dobranoc ci liszaju, idź tam, gdzie świniom mieszają. Wieczorem znów smarując mówi się: Dzień dobry ci liszaju... itd., a więc przeciwnie, bo mówienie na opak ma rzekomo, moc szczególną. Mówią także: Liszaj! nie tu się pisaj, ale w stodole na słupie, a starej babie na d...., albo: ale w karczmie na słupie, u Żyda na d.... Można go również zgubić smarując jedzeniem wziętym ze świńskiego koryta, sokiem wyciśniętym z młodych liści bobu (Vicia Faba), sokiem wydobytym z cybucha fajkowego (bagą), zaraz po przebudzeniu własną śliną, w ostateczności własnym kałem, lub niegaszonym wapnem zmieszanym z sodą. Widziałem dziewczynę po takim zabiegu upiększającym. Rzeczywiście liszaj zniknął, ale wapno wyżarło tkankę prawie do kości, i dopiero różne maście apteczne zleczyły jątrzącą się uparcie ranę. Na liszaje przykładają również korzenie szczawiu końskiego (Rumex obtusifolius acutus) moczone w własnym moczu, tj. dotknięte liszajem. Zgłosiła się raz do mnie matka z córką mającą rozległą ranę na nodze, powstałą na skutek właśnie powyżej opisanego leczenia, którą objaśniła słowami: Czerwony liszaj zrobił się na zdrapanej przez nią nodze. W Mszańcu palą fasolę, mielą ją i smażą ze słodką śmietanką. Smarowanie to ma być znakomite w działaniu, gdy na nie kładzie się okład ze słodkiego, nieprażonego mleka. W Milnie spalają liszaje esencją octową, w Olejowie przykładają maść sporządzoną z żywicy, wosku pszczelnego i oliwy biorąc z każdego składnika po 5 dkg. A jest nawet liszaj, tzw. swystun, którego zaczepiać, a nie tak leczyć, nie wolno, bo byłoby jeszcze gorzej.

Czyraków (furunculus, carbunculus, abscessus) w stadium tworzenia się, a zwłaszcza na twarzy, pozbyć się można przez silne naciśnięcie paznokciem na krzyż, przy czym należy mówić: także nie miał się gdzie zrobić? Gdy czyrak większy, żeby prędzej nabrał i pękł, robią okłady z kiszonej kapusty, przykładają cebulę przekrojoną na pół i przypieczoną na płycie kuchennej, cebulę siekaną zmieszaną z mydłem, świeży i jeszcze gorący kał krowi, lub plaster domowej roboty, który jest rodzajem rzadkiego ciasta, zamieszonego z mąki żytniej na oliwie, z dodaniem żółtka kurzego jaja i drobiny miodu. Plaster taki doskonale wyciąga i przyspiesza pękanie i wyciek czyraków. Gdy czyrak pęknie musowo należy go wydusić, ale tak gruntownie, by koniecznie korzeń, rdzeń, stryżiń jego wyszedł, bo w przeciwnym razie czyrak się odnowi. Duszą go więc brudnymi palcami z całych sił i w rezultacie często zakażają ranę brudem. Krew czyraka czarna, lub z materią jest zaraźliwa i u drugiego czyraki może wywołać, czerwona nic nie szkodzi. Po wyduszeniu więc czyraka, gdy czerwona krew ich palce umaże, nawet rąk nie myją. Na czyraki i w ogóle wypryski zaognione przykładają dla ochłody i przyśpieszenia pęknięcia liście babki (Plantago maior), w formie okładu sparzone łodygi rzepienia pospolitego (t. zw. łobody, Xanthium strumarium), lub grzyb borowik (Boletus edulis) suszony i ugotowany w mleku słodkim.

Przy czyrakach i wrzodach przykładają struganą korę lipową, parzoną w słodkiej śmietance. Wszystkie pryszcze goją smarując je na noc słodką śmietanką, bądź niesolonym masłem, a o ile wypryski pojawiają się na twarzy, dodatkowo wewnętrznie podają odwar z polnych bratków do picia. Tzw. wągry (commedones), tj. zapalenie gruczołów łojowych, mają powstawać z używania ostrych potraw. Leczy się je przez zaprzestanie na pewien okres jedzenia cebuli, czosnku, rzodkwi, pieprzu, barszczu i kapusty. Aby wrzodów nie było i by nogi nie bolały, dobrze jest w czasie wieczerzy wigilijnej na Boże Narodzenie oprzeć nogi na żelazie.

Parchy słody (favus) powstają na głowie, gdy ktoś dotknie człowieka paskudną ręką, całego obsypie, gdy wstąpił na paskudne miejsce. Doskonałym lekiem na parchy jest smarowanie odwarem czemeryci (ciemierzyca - Helleborus albus), lub kwasem kapusty kiszonej (Brassica oleracea, Czystopady). Okładają również parchy, podobnie jak przy liszaju, korzeniami szczawiu końskiego, moczonymi w moczu ludzkim. Smarowanie się żółtkiem z kruczego jaja bardzo wysoko cenią Żydzi, którzy najczęściej na parchy zapadają. Stąd pochodzi powszechna tutaj nazwa Żyda, parch. Zamiast jaja kruczego, można użyć wronie.

Strupy na głowie zalewają gorącym smalcem, smarują naftą, dziegciem (mazią), tranem i wywarem trędownika pospolitego (Scrophularia nodosa).

Wilk (toczeń skóry, lupus vulgaris) zwie się tutaj upartym liszajem. W Mszańcu leczą go okładami sporządzonymi z gotowanego lub roztartego majowego rozchodnika, zmieszanego z masłem, świeżą śmietanką, lub tłustym mlekiem. W Trościańcu natomiast gotują korę olszyny ze śmietanką i to przykładają. Gdy liszaj dawny, to używają starej olszyny, a gdy świeży, to młodej.




Oryginalne przypisy:

(1) "Die Entstehung der Naevi wird vielfach im Volke durch das Versehen der Schwangeren erklärt. Inwiefern diese Meinung begründet ist unaufgeklärt, wenn es auch Aerzte gibt, welche dieser Meinung huldigen". Wolff Stuttgart 1923. Podręcznik chorób skórnych.





 Od administratorów strony "Olejów na Podolu". Ponieważ ten tekst będzie ogólnodostępny w internecie, oprócz miłośników Kresów i zainteresowanych historią mogą na niego trafić - np. przez wyszukiwarki - także osoby interesujące się medycyną ludową czy szukające pomocy w swoich dolegliwościach. Przestrzegamy przed eksperymentowaniem z opisywanymi w tym artykule ziołami czy rodzajami terapii. Niektóre mogą być bardzo niebezpieczne dla Waszego zdrowia, a nawet życia. Lepiej zawierzyć współczesnemu lekarzowi lub farmaceucie. Albo przynajmniej - jeśli już się uprzecie - szukać takich informacji na portalach medycznych, a nie na stronie kresowej.




poprzednia
część

 

 

Stanisław Spittal:
Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy

 

 

następna
część



 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2018