dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3322638 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Kazimierz Sarnecki był litewskim szlachcicem. Na dworze króla Jana III Sobieskiego pełnił funkcję oficjalnego rezydenta, pracującego dla podkanclerzego litewskiego Karola Stanisława Radziwiłła, a prywatnie królewskiego siostrzeńca. Spisywał własnoręcznie codzienne zapiski o tym, co działo się na królewskim dworze i raz na tydzień wysyłał je swojemu pracodawcy. Można go nazwać kimś w rodzaju dziennikarza czy korespondenta - pracującego dla jednego z największych ówczesnych magnatów w Rzeczypospolitej. Podobnych rezydentów było jeszcze kilku, w końcu XVII wieku było to powszechnie przyjęte i akceptowane. Ówczesne gazety dopiero raczkowały, a bogatsi magnaci chcieli mieć najświeższe informacje z królewskiego dworu. I było ich na to stać.

Sarnecki spisywał przede wszystkim to, co interesowało jego jedynego czytelnika. Więc codzienne informacje o zdrowiu radziwiłłowskiego wuja - króla Jana. Różne wydarzenia na królewskim dworze. Także ówczesne ploteczki i nawet zjawiska nadprzyrodzone. Jego relacje są cennym źródłem historycznym dla ostatnich lat panowania króla Sobieskiego. Nas jednak interesują przede wszystkim informacje z Kresów, a raczej małego kawałka tychże - czyli okolic Olejowa i Załoziec. Tych niestety jest niewiele. Zaledwie parę króciutkich wzmianek. Dla pana podkanclerzego litewskiego pewnie nie były zbyt interesujące. Dla nas jednak to bardzo cenne źródła. Na przykład jedyne informacje o dwóch potyczkach z Tatarami w końcu XVII wieku pod Olejowem.

Po upadku twierdzy w Kamieńcu Podolskim w 1672 roku (uwiecznionej w powieści Henryka Sienkiewicza "Pan Wołodyjowski" - kto nie czytał, pewnie przynajmniej oglądał film i serial TV) Turcy zagarnęli dużą część polskiego Podola. I Olejów stał się nagle miejscowością pograniczną. Nie był taką sobie zwykłą wioską. Stacjonowała tu stała załoga wojskowa, a nawet armaty. Prawdopodobnie chorągiew piechoty "węgierskiej" i - okresowo - także jakieś oddziały lekkiej jazdy. Olejów był jednym z ważnych punktów oporu przeciw najazdom Tatarów, w rejonie działań dywizji złoczowskiej, dowodzonej przez przyjaciela z młodych lat i jednego z najlepszych żołnierzy króla Jana III Sobieskiego, podskarbiego nadwornego koronnego Atanazego Miączyńskiego. Dywizja złoczowska w okresie większych walk liczyła około 2000 ludzi, z których dużą część stanowiły prywatne wojska Sobieskiego. Rozlokowane w różnych miejscowościach garnizony broniły ludzi i mienia przed napadami pojedynczych tatarskich czambułów. W czasie większych najazdów wojska były jednak ściągane do Złoczowa, gdzie koncentrowała się cała dywizja Miączyńskiego.

Dla zwykłych ludzi, mieszkańców okolic Olejowa, były to czasy grozy. Wojska Rzeczypospolitej latami oblegały twierdzę kamieniecką, próbując rozbić "zahary" - tureckie konwoje z zaopatrzeniem - i wziąć fortecę głodem. Nigdy się to nie udało, choć parę razy było już blisko. W odwecie i żeby odciągnąć przynajmniej część żołnierzy, Tatarzy uderzali na tereny pograniczne, czasem kilka razy w roku. Szczególnie atakowali ziemie stanowiące prywatne dobra polskich dowódców - króla Sobieskiego i hetmana Jabłonowskiego. A Olejów wchodził wtedy w skład złoczowskiej włości Sobieskich. Niektóre z tych najazdów odwetowych były bardzo krwawe, bo zdarzało się że wbrew swoim zwyczajom Tatarzy nie brali jeńców i nastawiali się na maksymalne zniszczenie. Echa tych strasznych czasów przetrwały do XX wieku w podaniach ludowych z Olejowa i Hnidawy, które przytaczamy na końcu artykułu.




[żródło: Kazimierz Sarnecki: Pamiętniki z czasów Jana Sobieskiego. Diariusz i relacje z lat 1691-1696. Opracował i przygotował do druku Janusz Woliński. Wrocław. Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo. 1958]


Ze Lwowa, 28 V 1693

Ps. Ze Złoczowa wiadomość przychodzi, ze w ten poniedziałek (*) koło Załoziec, Olejowa sześć murzów ze dwoma tysięcy ordy grasowali, o których że wiedziano mało co, szkody w ludziach i bydłach uczynili. Pod Olejowem nadworna jmści chorągiew torhak jeden gromiła i wzięto żywcem dziesiąciu, którzy referunt, że tyle tej ordy było.(...)

(*) 25 maja 1693


12 I 1694

Semeni i węgierska piechota do Markopola, Sasowa i innych miasteczek włości j.k.m. dziś wyszli pro securitate tamtych miejsc od inkursyjej tatarskiej. (...)


17 IV 1694

Interim przyszła wiadomość z Olejowa i inszych pogranicznych miejsc, że pewnie a pewnie Tatarowie z Jass wyprowadzają do Kamienca zaharę, druga zaś orda na Wołyń poszła w czambuł tym traktem jako i pierwej, gdzie i o Ołykę mieli się otrzeć, Klewań, Równe, Korzec, Dubno i insze tam miejsca. (...)


11 VI 1694

Przyszła wiadomość od Olejowa, dóbr j.k.m., że tam się z ordą powracającą od Kamieńca jmp. Górski rotmistrz wołoski j.k.m. z towarzystwem swoim ucierał, która w wielkiej potędze we włościach pańskich koszami rozgoszczać się poczęła. Ta chorągiew ledwo nie funditis zniesiona, piąciu towarzystwa wzięli, kilku zabito, innych strzałami poraniono, i że pod Złoczów idą, obiecując się pode Lwów wraz dotrzeć. Na który odgłos kazał król jm. zaraz z armat uderzyć na Zamku Wysokim i po wałach, rajtaryją swoję i królowej jm. o pół mile frontem ku nieprzyjacielowi ordynować, w bramach, w fortach i po przedmieściach wartę miejską rozstawić, a piechoty jmp. krakowskiego węgierskiej część na końcu przedmieścia od Halicza lokować, część na warcie sobie zostawić, ponieważ gwardyje swoje nadworne wszystkie wcześnie do forteczek pogranicznych rozesłał, inito consilio z jmp. krakowskim eo fere momento wszystkich znajdujących się we Lwowie żołnierzy dworskich i ochoczych ludzi wyprawił w tamtę stronę ku nieprzyjacielowi. (...)

(doszło wtedy do bitwy z Tatarami koło Pomorzan, na południe od Złoczowa)


31 XII 1694

Kopia przechwyconego listu do seraskiera od Karchman paszy kamienieckiego z Kamieńca, 31 decembris pisanego 1694

Jeżeli o nieprzyjacielu niewiernym i szkodliwym wiadomości chcesz ode mnie zasięgnąć, taka jest: wojsko gaurów zostaje na fortecy pogranicznej, takie podjazdy często i czambuły odprawują, że na dwór wychylić się niepodobna, dzień w dzień pod miastem Kamieńcem grasując bez szkody naszej nie powraca; pierwej też wojska ponad brzegiem Dniestrowym powróciwszy, całym taborem do swoich granic niby zmierzając, a myśli swe niecnotliwe i zdradzieckie nakręcając, wojsko rozeszło się głosząc, a dla prędszej wiary, aby swoje intencyje okryli, hetman z wojskiem ku Lwowi trzy dni idąc, nagle nazad obróciwszy się i znowu o co się pokusił, wiadomo o tym; teraz od Lwowa zacząwszy aż do granice wojska po miasteczkach i wsiach na zimowiska hetman lokował i wojska litewskie, do swoich nie idąc własnych granic, po Podgórzu po wsiach zimują; szczególnie czterech hetmanów do domów swoich powróciło, a wojska wszystkie około Podola w preparamencie są. Mamy takie relacyje okrom języków od osobliwych swoich szpiegów pewnych, którzy dobrze tam się przypatrzywszy powrócili. Taka jest wszystkich rada i na tym gotowości swojej imprezie gruntują, [aby] skoro posłyszą o zbliżeniu się zahary ku Kamieńcowi, wszystkimi siłami potykali oną u Dniestru i rozgromili. (...)


Ze Lwowa, 8 II 1695

Tu u nas co dzień gorsze nowiny. Orda haniebnie wielka, rachują na 60 m., dziś tydzień ruszyła się spod Kamieńca i tak idą powoli, że w niedzielę na płuchowskich polach stanąwszy, przez dzień wczorajszy odpoczywali. Dziś, jako jmp. łowczy kor. tylko w sześciudziesiąt koni poszedłszy ku Glinianom z pół drogi dał znać, zbliżali się pod Gliniany, gdzie jmp. podskarbi nadw. kor. rejterował się z dywizyją pod swoją komendą będącą. Jmp. łowczy miał dotrzeć do samych Glinian i, jeśli można, łączyć się z jmp. podskarbim. Co to taka za orda, że tak powoli idzie, i co za impreza ich, Pan Bóg to wie. Wszyscy tu są wielce consternati i lud pospolity na głowę uchodzi. Czambułów jeszcze żadnych nie rozpuszczali, tylko idą bataliją. Owo zgoła coś dziwnego ten nieprzyjaciel intendit. Jmp. kasztelan krakowski zostaje extra moenia turbując się niepomału tym nieprzyjacielskim procederem. (...)

Ps. Wiadomość przychodzi, że dziś jmp. podskarbi z jmp. Zahorowskim i innymi pod Buskiem z wojskiem stanąć mieli, a Tatarowie miedzy Buskiem i Złoczowem stanąć mają na noc. Die nona praesentis przysłany rano Wołoszyn od jmp. podskarbiego z Buska przynosi wiadomość, że Tatarowie, wczora nad samym Złoczowem stanąwszy koszem, od południa w tamtej okolicej i koło Oleska, Gołogor palili, i widziano bardzo wielkie ognie; posyłane podjazdy dla niezmiernej wielkości ordy nie mogli dostać języka, ale słyszeli gęste strzelanie z ręcznej strzelby, bo są przy nich Kozacy z Steciem hetmanem, Wołoszą i jańczarowie. Supponitur, że podobno Złoczowa dobywali. Jeśli się orda dalej ku Lwowu pomykać będzie, dany ordynans jmp. podskarbiemu od jmp. krakowskiego, aby od Buska na lwowskie przedmieścia pomykał się; kładą z nim półczwarta tysiąca wojska.




inna relacja o najeździe z 1695 roku

[źródło: RELACYJA O INKURSYI TATARSKIEJ I O BITWIE WOJSKA NASZEGO Z NIMI W PRZEDMIEŚCIACH LWOWSKICH. DIE 11 FEBRUARIl 1695 ANNO Z Biblioteki Załuskich Biblioteka Naukowego Zakładu imienia Ossolińskich 1847. Tom I. We Lwowie. W drukarni Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich. Zachowano oryginalną pisownię]

Od niedziel kilku wiadomości jedna po drugiéj przychodziły do Lwowa że Orda Zaharę konną do Kamieńca wprowadzić zamyślała, z którą wybrał się Czachpas Gieréj Sołtan w sześcdziesiąt tysiecy koni, ten, który in mense Octobri w roku przeszłym od wojsk naszych także z Zaharą idących do Kamieńca, nad Dniestrem zgromiony był, opaszszy tedy konie circiter przez trzy miesięce, szedł powoli z wojskiem nie czyniąc sobie ciężko i wprowadziwszy do Kamieńca Zaharę prosto się ztamtąd do Lwowa przebierał, z tą intencyją że po przedmieściach lwowskich koszem stanąwszy, Czambuły z tę stronę Lwowa tak dalekie rozpuścić miał, ażby dział lwowskich niesłyszéć było aleć się mu ta niepowiodła impreza, albowiem jmć. pan kasztelan krakowski zabiegając temu niebezpieczeństwu ludzi wszystkich z tamtę stronę Lwowa po miasteczkach i wioskach zostających na głowę do fortec zaganiać kazał, jakoż ledwie się to stało aż zaraz 6. Februarii nieprzyjaciel wciągnął na pola płuhowskie, gdzie przenocowawszy, idąc daléj, między Zarudziem a Hodowem ku Lwowu.Tymczasem jmć. p. podskarbi nadworny koronny mając sobie zleconą komendę od jmć. p. hetmana wielkiego koronnego nad wojskiem, ruszył się do Gołogór, obserwując dalszy nieprzyjacioł progres, dał oraz ordynans do ichmm. panów Kalinowskich i Brzuchowskiego rotmistrza, ażeby się z nim tamże w Gołogórach z chorągwiami swémi złączyli.

Jakoż zeszli się tego dnia z sobą 7. Februarii, o dwu koń pobiegł do jmć. p. Przerębskiego rotmistrza posłaniec, ażeby się także z swoją diwizyją zemknął do Załoziec, a ztamtąd do Buska ciągnął, wiedząc zwłaszcza że jmć. pan podskarbi nadworny koronny z Gołogór do Glinian, az tamtąd znowu pod Busko się zemknął. Interim nieprzyjaciel mimo Złoczów i Pomorzany ciągnął paląc wioski na ślaku, którekolwiek bez ludzi zastał, a nasze wojska wieszały się nad nim z boków, pilnując, jeżeliby Czambuły rozpuścił.




Słownik wyrażeń łacińskich i staropolskich do źródeł powyżej

murza - dowódca tatarski, tytuł używany przez szlachtę tatarską w Chanacie Krymskim i krajach z nim związanych
torhak - mały oddział tatarski, odpowiednik polskiej chorągwi
referunt - tu: zeznali
semeni - lekkozbrojna jazda
pro securitate - dla zabezpieczenia
inkursyja tatarska - napad tatarski
interim - tymczasem / teraz / obecnie
zahara - tu: konwój z zaopatrzeniem
kosz - obóz tatarski, do którego czambuły odsyłały jeńców i łupy
funditis - doszczętnie
ordynować - tu: ustawiać w szyku bojowym
inito consilio - po konsultacji
pan krakowski - Stanisław Jabłonowski, hetman wielki koronny i kasztelan krakowski
eo fere momento - w tym momencie? / aktualnie?
ochoczych ludzi - tu: ochotników
seraskier - naczelny dowódca turecki
giaur - niewierny
preparament - tu: w stanie gotowości
łowczy koronny - Stefan Potocki
podskarbi nadworny koronny - Atanazy Miączyński
rejterował się - tu: wycofywał się pospiesznie
consternati - tu: przygnębieni
batalią [idą] - tu: w zwartej masie, w zwartym szyku
intendit - tu: zamierzał
extra moenia - tu: na zewnątrz murów obronnych
turbując się - niepokojąc się
Die nona praesentis - tu: teraz o dziewiątej
supponitur - tu: wnioskuje się / sądzi się
półczwarta tysiąca - trzy i pół tysiąca
ordynans - tu: rozkaz
in mense Octobri - w miesiącu październiku
circiter - około
6. Februarii - 6-go lutego
progres - tu: postępy



źródło: Reiestr Dział Złoczowskich y Pomorzanskich który podał do Działu Naiasn. Krolewicz Jm. Alexander [1799].

Jako siódma z dwunastu miejscowości w tym spisie jest wymieniony Olejów.

W arsenale olejowskim znajdowało się wówczas:
Harmat żelaznych 6. funtowych - sztuk 2
Kul do nich - sztuk 70.
Hakownic - sztuk 7.
Flint krzosowych (skałkowych) - sztuk 29.
Kul do tych hakownic i flint - sztuk 280.
Prochu kamieni - 9 (= 116,784 kg)

Przy czym hakownice to rodzaj ciężkiej rusznicy, ważącej kilkanaście kilogramów i obsługiwanej zwykle przez dwóch ludzi. Używano ich głównie do obrony fortyfikacji lub taborów.



Ilość uzbrojenia w arsenale olejowskim wskazuje na chorągiew piechoty typu polsko-węgierskiego. Razem około 50-60 ludzi (bez artylerzystów od dwóch armat). 14 z nich obsługiwało hakownice, 29 strzelców z flintami skałkowymi i zapewne około 3-4 halabardników (dziesiętników). Do kompletu dowódca (rotmistrz), jego zastępca (porucznik) oraz chorąży ze sztandarem. Prawdopodobnie także jeden lub dwóch doboszów, być może również muzykanci (maksymalnie czterech) i cyrulik.



Szeregowy żołnierz piechoty polskiej z końca XVII wieku. Uzbrojony w muszkiet lontowy (do końca XVII wieku stopniowo zastąpiony we wszystkich oddziałach przez lżejsze i celniejsze strzelby skałkowe). Oraz berdysz - który służył jednocześnie jako podpórka broni w czasie strzelania i jako topór bojowy w walce na bliską odległość. Dodatkowo przy boku szabla.


Dodatkowych informacji o tych żołnierzach dostarcza nam "Historia piechory polskiej do roku 1864", autorstwa Jana Wimmera.

[źródło: Jan Wimmer: Historia piechoty polskiej do roku 1864. Wojskowy Instytut Historyczny. Warszawa 1978. Wydanie I. Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej.]

Żołnierzy do tej formacji rekrutowano z różnych okolic kraju, przede wszystkim z województw południowych, chętnie z Pogórza krakowskiego. Autentycznych Węgrów można w nich było spotkać niewielu, dość często trafiali się natomiast żołnierze pochodzenia ruskiego. Gros ich stanowili jednak polscy chłopi i biedota miejska, rzadko przedstawiciele drobnej szlachty zagonowej, oficerami była z reguły szlachta polska.




Olejowskie podania ludowe o najazdach tatarskich, przechowane w pamięci współczesnych ukraińskich mieszkańców Olejowa.



[źródło: Володимир Кривоніс, Микола Лемега: ”Рідне Село”. Оліїв 2008, rozdział "Легенди та перекази рідного села". Tłumaczenie z jęz. ukraińskiego Remigiusz Paduch]

"Pierzaści zdrajcy" (oryg. "Пернаті зрадники")

To zdarzyło się setki lat temu. Niespokojne było życie na Ukrainie. Tatarzy napadali na ukraińskie wioski i miasta, rabowali, zabijali i brali do niewoli ludzi. I Olejów niejeden raz doświadczył napadów łapaczy ludzi.

Nieszczęście mogło nadejść o dowolnej porze i zastać Ukraińca i na koniu, i przy domowej robocie, i na wypasie. Źle było z takim człowiekiem, który nie zdążył ukryć się przed koczownikami, i mogło go spotkać coś gorszego niż niewola. Kto był w osadzie, ten podziemiami uciekał do zamku albo do lasu. Ludzie, którzy pracowali na polach, musieli szukać schronienia gdzie indziej.

Często praprzodkowie mieszkańców wsi chowali się na moczarach, które znajdowały się w dolinie pod Ślepakową Górą. Oczeret dobrze maskował ludzi przed wrogim okiem. Stojąc do pół pasa w wodzie, mieszkańcy wioski wyczekiwali, kiedy minie niebezpieczeństwo.

Ale "sojusznikami" Tatarów były błotne czajki. Latały nad głowami ludzi i głośno krzyczały. To był idealny znak dla łapaczy ludzi, że tam ukrywają się miejscowi mieszkańcy. Tatarzy wchodzili w oczerety i wyłapywali wszystkich, którzy tam próbowali się schować.

W ten sposób w czasach niebezpieczeństw te rzeczne ptaki były wrogami miejscowej ludności.

Ulica "Trzech ludzi" (oryg. "Вулиця ”Три люда”")

Była kiedyś w Olejowie ulica "Trzech ludzi". Opowiadają, że nazwa ta powstała jeszcze w czasach, gdy na tereny Galicji zapuszczały się zagony tatarskie, niosąc ze sobą śmierć i spustoszenie.

W czasie jednego z takich napadów wrogowie spalili osiedle i zniszczyli zamek.

Nikogo nie żałowali bisurmanie - zabijali mężczyzn i kobiety, dorosłych i dzieci. Kamień na kamieniu nie pozostał z dawnej osady. Udało się uratować tylko trzem mieszkańcom, którzy schowali się w głębokim, wypłukanym przez wodę jarze.

Stąd i nazwa ulicy "Trzech ludzi".




I bardzo podobne opowiadanie o czajkach - "tatarskich ptaszkach" z innej miejscowości - Hnidawy, kilka kilometrów na północ od Olejowa.

[źródło: wspomnienia Jana Bary, w latach 1928-1939 nauczyciela w Hnidawie, fragmenty maszynopisu udostępnione administratorom strony "Olejów na Podolu"].

Dziadek [stary Błażko Riznyk, mieszkaniec Hnidawy - przyp. R.P.] opowiadał nadto o Tatarach, jak wiosną napadali na wieś, ludzie uciekali i kryli się w oczeretach bagniska, a czajki, tatarskie ptyci, okrzykiem ptasim pokazywały Tatarom miejsca ukrytych ludzi.


 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2018