dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3410494 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
[źródło: Rocznik Podolski. Organ Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk poświęcony sprawom i kulturze Podola. Tom I - rok 1938. Tarnopol 1938. Nakładem Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Wydano z zasiłku Funduszu Kultury Narodowej i Fundacji im. Wiktora hr. Baworowskiego.]

Stanisław Spittal (1891 -1964):


Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy.
część 32




Najpospolitszą chorobą mięśniową, stawową, czy kostną jest rumatys (gościec - rheumatismus musculorum, articulorum). Czepia się on każdego, kto pracuje bez względu na pogodę i porę dnia. Deszcz bowiem, wilgoć i chłód nocy włażą w człowieka, a potem dokuczają. Chorzy na gościec udają się do lasu, wstępują w mrowisko, najlepiej tz. kowali (formica rufa) i pozwalają się dobrze pokąsać, albo idą do pasieki i drażnią pszczoły, dopóki te ich dobrze nie potną. Czasami z obawy przed mrówkami, zamiast włazić w mrowisko, wkładają do niego swoją koszulę i płócienne spodnie, a po pewnym czasie wytrzepawszy je z mrówek ubierają i noszą przepojone kwasem mrówkowym. Środek ten jednakże jest rzadziej używany, gdyż nie każdy odważy się pozostawić swoją bieliznę w mrowisku z obawy przed kradzieżą. Obok tego stosowane są nacierania nalewką z wódki, w której się moczyły chrabąszcze majowe, wódką zwyczajną, a nawet spirytusem skażonym, parzoną pokrzywą zwykłą i żegawką, wódką, w której się moczyły lilie białe, pierwsze rozkwitnięte kwiaty kasztana dzikiego, lub smarowania mieszaniną kwiatów i owoców kasztana, jaskółczego ziela, szpilek sosnowych i jodłowych. W Załoźcach, Milnie i Reniowie używają kąpieli wrzosowych (Calluna vulgaris).

Na łamanie w kościach zwłaszcza starsi biorą kąpiel z czornobylu (bylica posp.), lub zażywają majowe kwiaty sosny moczone w spirytusie, wcierają maść rozchodnikową czystą lub mieszając ją z lulkiem, piją odwar z wierzby, szmatką namoczoną w soli nacierają bolące miejsca, po czym przykładają potłuczoną pokrzywę (Gaje Roztockie), albo moczą nogi w gotowanym żywokoście. Jeśli w rumatyzmie brzękną kończyny w stawach (polyarthritis acuta), lub wystąpią darcia w tych miejscach, przewiązują je tasiemką, którą były związane wianki w czasie święcenia w oktawę Bożego Ciała. By krzyże nie bolały przez cały rok, przewiązują się w czasie żniw pierwszym przewiosłem (powrósło) i chodzą tak do wieczora. Kto zobaczy pierwszego bociana na wiosnę w locie, tego nic przez cały rok boleć nie będzie, kto natomiast ujrzy bociana stojącego na jednej nodze, ta, na której bocian stoi, będzie mu dokuczać, kto stojącego na obu nogach, będzie cierpieć przez cały rok na obie nogi.

Wrzody gichtowe (arthritis uratica, skaza moczanowa) nie są częste u ludu, a leczą je przykładaniem liści podbiału (Tussilago farfara) i olszyny czarnej (Alnus glutinosa). Zabieg ten stosuje się przy długo jątrzących się i uporczywych owrzodzeniach w ogóle. Poza nim robią naparzania wrzucając do kąpieli rozżarzone cegły i kamienie.

Na przepuklinę pachwinową (hernia inguinalis) przykładają okład z gorącego mleka.

Rak (carcinoma) leczy się przez nacieranie rączką zmarłego dziecka, lub sympatycznie smarując maścią zrobioną z suszonych żywcem raków, sproszkowanych następnie i pomieszanych z tłuszczem. Gdy rak w rozpadzie, zasypują ranę miałkim cukrem. Rak powstaje - wedle wierzenia - z ukąszenia przez muchę, która siedziała i pasła się na zdechłym raku.

Ukąszenia węża, pszczoły, osy, szerszenia, wściekłego psa, to grupa ran przypadkowych, ale bynajmniej nierzadkich. Ukąszeń żmij w tutejszej okolicy obecnie prawie się nie spotyka. Dawniej, gdy były tu ogromne lasy pełne niedostępnych ostępów, przytrafiały się one czasem. Wtedy zwyczajnie, wedle tradycji do dziś przechowanej, silnie krępowano lub podwiązywano członek ukąszony przez żmiję powyżej miejsca ukąszenia, by nie dopuścić krwi zatrutej do serca, ani obrzęku wyżej. Rany natomiast wysysano ustami wypluwając jad na ziemię, potem wypalano rozpalonym do czerwoności żelazem, a obrzęknięty członek okładano wilgotną, gliniastą ziemią, zmieszaną z własnym moczem. Zamiast wypalania stosowano też moczenie ran w kwaśnym mleku. Zdarzało się i tak, że do kwaśnego mleka w hładuszczyku wpuszczano kilka żab, a potem dopiero wkładano tam ukąszony przez żmiję członek. Żaby wysysały jad i ginęły, ale człowiek był zupełnie zdrów. Także znane jest tutaj wierzenie, że wąż po ukąszeniu człowieka lub zwierzęcia biegnie, jak może najszybciej, do wody źródlanej, aby się w niej oczyścić. Ukąszony nie powinien tracić czasu, tylko również spieszyć do najbliższego źródła. Jeżeli obmyje tam swą ranę, zanim wąż dopełznie, będzie zdrów, a wąż zdechnie. Gdy wąż ukąszonego wyprzedzi, to już nie ma dlań ratunku.

Węży przeważnie nie zabijają, bo, jak głosi tradycja, kto węża zabija, tego spotka wielkie nieszczęście. Skoro więc zobaczy się węża, należy go spokojnie ominąć, a on wtedy żadnej krzywdy nie uczyni. Zabitego węża należy pochować w ziemi, inaczej grad wybije zboże. Prawdopodobnie wierzenia te są zabytkiem odwiecznego kultu wężów. Wąż to w ogóle postać legendarna. Stąd pełno go w baśniach, legendach i opowieściach. Wedle przekonania ludu, żyje król wężów z koroną na głowie. Ktoby takiego złapał, albo choćby znalazł jego skórę zlenioną, wiedziałby, gdzie w ziemi jakie skarby ukryte i byłby najbogatszym człowiekiem na całym świecie. Mając zaś króla wężów w ręku wszystko by wiedział, wszystko umiał i rozumiał nawet, co zwierzęta mówią, a ptaki śpiewają. Znaną jest tu legenda o wężu, który miał swoje siedlisko w norze pod Szweda Kamieniem. Przed przeszło stu laty, kiedy to Andrzej Wolaniuk, ojciec Grzegorza, jako mały chłopiec pasał bydło, smok jakiś w postaci ogromnego węża miał tam swą kryjówkę. Dusił on bydło, połykał jałówki, cielęta i owce. W okolicy więc tego kamienia nie pasano bydła zupełnie omijając ją troskliwie. Gdy jednak wąż zauważył, że ludzie unikają tej okolicy i pozbawiają go smacznych kąsków, przeniósł swą siedzibą do lasu koło Bródka i tu prowadził dalej swój proceder. Lecz niebawem i ta okolica opustoszała. A wąż wygłodzony i gniewny opuścił swoje legowisko i poszedł gdzieś w świat docierając najpierw do rzeczki Huk, która wpada do Seretu. Drogę swego pochodu aż do rzeczki wyznaczył on bardzo dokładnie wypalając z zemsty trawę na szerokości kilkunastu cm. Opowiadał mi o tym kościelny Feliks Wnuk, który zmarł przeżywszy ponad 70 lat w r. 1912, a dziać się to miało już za jego pamięci, gdy był małym chłopcem.

Na ukąszenie pszczoły, osy, szerszenia, najlepiej jest posmarować samo miejsce ukąszenia miodem, lub okładać je wilgotną, gliniastą ziemią samą, lub zmieszaną z własnym moczem. Przykładają również nóż, albo inne zimne żelazo, serwatkę, kwaśne mleko, liście kartoflane, kapusty, chrzanu itd., bo to wszystko wyciąga ból i zmniejsza puchliznę. Zresztą takimi drobnostkami mało się przejmują.

Ukąszenia psów mogą być obojętne lub szkodliwe. Jeżeli własny pies pokąsa kogoś z domowników, a pokąsany nie przestraszył się, to mało zwracają na to uwagi. Jeżeli się przeląkł, lub został pokąsany przez psa obcego, ale zdrowego, to starają się o wystrzyżenie pęczka sierści z jego głowy, by nią podkurzyć pokąsanego, a będzie wszystko dobrze. Gdy pies jest wściekły, lub o wściekliznę podejrzany, to, o ile rana z pokąsania jest na którejś z kończyn, podwiązują ją powyżej miejsca pokąsania, by choroby do serca nie dopuścić, podobnie jak przy ukąszeniu żmii, a ranę wypalają rozżarzonym do czerwoności miedzianym centem (dawna austriacka dwuhalerzówka), albo obmywają ją wywarem muchotrzewu (mokrzec biały - Stellaria alsine media), z którego robią też okłady, albo zalewają wywarem ziela zwanego zemlane serce, ziemne serce (1).

Wedle wierzeń ludowych - wściekliznę u psów powoduje długotrwały upał, który trapi specjalnie psy pozostające na uwięzi, nie mające możności schronienia się w cieniu i pozbawione wody do ugaszenia pragnienia. Również może się wściec pies stale uwiązany, który nie jest w stanie zaspokoić swoich fizjologicznych popędów. Pies wściekający się lub wściekły czuje wstręt do wody, na sam jej widok może dostać szału. I to ma być wedle ludu najważniejszy moment rozpoznawczy. Takiego psa należy zaraz zabić, by uchronić przed nieszczęściem sąsiadów. Pies bowiem wściekły, jakby ostatnim jakimś przebłyskiem świadomości czy instynktem powodowany, nigdy nie pokąsa domownika, ale zerwawszy się z uwięzi napadnie na obcych. Kto na oknie chaty kładzie chleb i sól, wyzywa sam nieszczęście, bo do takiej chaty najchętniej przylatuje wściekły pies.

Na karcie pożółkłej od starości posiadam miejscowy przepis na leczenie wścieklizny: 1) Skoro kto ukąszonym jest, powinien ziemię, piasek, proch, tytoń, lub co najprędzej mieć może wsypać na ranę, aby wyciągało truciznę. 2) Skoro się chorego do domu przyprowadzi, należy ranę czysto wymyć dobrym octem i przykładać ocet z masłem jednostajnie, aż do zagojenia rany. 3) Zarówno powinien on zażywać ocet piwny z masłem pół garnuszka cztery razy dziennie i to przez dwa tygodnie. Ale, gdy rany sq wielkie, trzeba tę kurację przeprowadzać przez cztery tygodnie. 4) Przerzynanie żył jest tylko przy silnie krwistych osobach potrzebne, ale gdy to niemiłe wrażenie czyni, to wtenczas kąpieli i wszelkich innych operacji unikać. 5) Trzeba się początkowo strzec od jedzenia mięsa i odżywiać się tylko jarzynami. 6) Alkohol najbardziej jest szkodliwy. 7) Silne poruszanie członków, gniew, przestrach mogą w takim razie zabić na miejscu. 8) Silne poruszanie ciała, gorąco i promienie słońca są niebezpieczne. Trzeba się ich wystrzegać przez długi czas, nawet gdy się sądzi, że się jest już zdrowym. Recepta ta widocznie pochodzi albo ze sfer mieszczańskich, albo drobnej szlachty, której dworki były rozsiane między mieszczańskimi domami. Nie posiada ona żadnej wartości leczniczej, podobnie jak tyle różnych talizmanów, które w postaci "włosów z czarnego kozła", "nici maczanych w krwie kobiecej", itp. zapełniały ongiś półki apteczne. I pomyśleć, że i dziś jeszcze to samo pokutuje w medycynie ludowej, gdy już przeszło pięćdziesiąt lat minęło od wiekopomnego odkrycia Pasteura, leczącego wściekliznę bez żadnego ale.




Oryginalne przypisy:

(1) Autor nie podaje nazw naukowych ziół zwanych przez lud "zemlane serce" i "szczerban", patrz także str. 204 (143), ponieważ nie mógł ich jeszcze zdobyć i oznaczyć. Zaś wedle Melnyka: "Ukrajinśka nomenklatura wysszych rostyn", Lwów 1922, "zemlane serce" to Orchis morio, a "szczerban" to Cirsium rivulare. (Przyp. red.).




poprzednia
część

 

 

Stanisław Spittal:
Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy

 

 

następna
część



 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2019