dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3429904 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
[źródło: Rocznik Podolski. Organ Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk poświęcony sprawom i kulturze Podola. Tom I - rok 1938. Tarnopol 1938. Nakładem Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Wydano z zasiłku Funduszu Kultury Narodowej i Fundacji im. Wiktora hr. Baworowskiego.]

Stanisław Spittal (1891 -1964):


Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy.
część 13




III. Lecznictwo ludowe.


CHOROBY DZIECI

Wiek dziecięcy, a zwłaszcza niemowlęcy, kiedy organizm jest wątły i mało odporny na wszystkie bodźce zewnętrzne, jest okresem najbardziej podatnym na choroby. Tym bardziej, że system wychowywania i karmienia niemowląt przez wieśniaków daje tysiąc i jedną możności zaburzeń tego jeszcze do warunków życiowych nieprzystosowanego organizmu. A lud wiejski nie zwraca najmniejszej uwagi na szkodliwość swego systemu wychowawczego i higienicznego uświęconego wiekową tradycją. Tak chowały dzieci matki, babki i prababki dzisiejszych matek i było dobrze. Może być, że system ten nie jest bez pewnych wartości dla naturalnej selekcji, bo dziecko wychowane w tak ciężkich warunkach musi być silne i zdrowe, jeżeli ma je przetrzymać. Organizmy małowartościowe fizycznie wykruszą się i wymrą, pozostaną tylko osobniki mocne i odporne.

Na wsi fachowcami w sprawach chorób dziecięcych są kobiety. One z dziećmi mają najwięcej do czynienia, karmią je, chowają i obserwują ich rozwój i w ten sposób w drodze praktyki zdobywają odpowiednie wiadomości. Zresztą lecznictwo dziecięce jest domeną kobiet bez względu na ich stanowisko społeczne, kulturę i wykształcenie. Trudni się nim każda kobieta, ta tylko zachodzi różnica, że jedna leczy na podstawie praktyki własnej, inna z popularnego podręcznika, np. "Kobieta lekarką domową", trzecia jest apostołką wodolecznictwa ks. Kneippa lub Bilza.

Pierwszą, że tak powiem chorobą noworodka, jest czasami występująca żółtaczka (icterus neonatorum). Kąpie się wtedy dziecko w odwarze jaskółczego ziela (Chelidonium maius), albo wrzuca się do kąpieli złotą monetę, obrączkę lub pierścionek ze złota amerykańskiego. Po takiej kąpieli opartej na zasadzie leczenia sympatycznego skóra dziecka ma pojaśnieć.

Aby dziecko nie dostawało owrzodzeń na języku lub w jamie ustnej, przemywa, a raczej przeciera mu matka w czasie kąpieli usta, dziąsła i język szmatką lnianą, szorstką i maczaną w wodzie kąpielowej.

Na zapalenie rzerzączkowe spojówek ocznych (coniunctivitis gonorrhoica, blenorrhoea con), występujące po porodzie przy istniejącej rzerzączce matki, jako zapobiegawczego środka używa się ustawowe nakazanego zakrapiania 2% azotanem srebra, lub innymi solami srebrowymi. Dzieje się tak rzeczywiście, jeśli przy porodzie asystuje egzaminowana akuszerka Gdzie dziecko odbiera babka, tam wogóle oczu się nie zakrapia. Gdy więc spojówki dziecka są zapuchnięte i zaczerwienione, matka wylizuje je językiem (co zresztą dzieje się i wtedy, gdy dziecku wpadnie cośkolwiek do oka), albo przemywa własnym mlekiem wstrzykując je z piersi wprost na chore spojówki dzieciny, a następnie przecierając, albo też nakrywa oczy dziecka skorupką ze świeżo rozbitego jajka przykładając ją do powiek wewnętrzną stroną. Takie leczenie nierzadko prowadzi do oślepienia dziecięcia. Szczęściem chore na rzerzączkę kobiety nie zachodzą łatwo w ciążę, a te które zaraziły się już po zajściu, zwykle poddają się fachowemu leczeniu. W przeciwnym razie procent ślepych od urodzenia byłby znacznie większy.

Pęcherzyca (pemphigus) napędza nieco strachu matkom wiejskim, ale zarazem bywa dość trafnie leczona kąpielami w korze dębowej z dodatkiem liści leszczyny i orzecha włoskiego oraz macierzanki, a potem pudrowaniem.

Wyprzenia (zaczerwienienia i obrzęki w fałdach skóry powstałe na skutek pozostawania dziecka zapowiniętego w mokrych od moczu lub kału pieluchach) posypują struganą kredą, najlepiej poświęconą, mąką pszenną, lub bielidłem zeskrobanym z komina lub ściany izby. Gdy zaczerwienienie nieco przygasa, lub gdy dziecko nieco starsze, smarują je niesolonym masłem, lub słodką śmietanką aż do zupełnego zagojenia się.

Inne wypryski znane są pod nazwami żnit, znetynia, koszula. Żnit powstaje z powodu tego, że karmicielka nie ma swego miesięcznego czyszczenia krwi, skutkiem czego brud, który w niej krąży dziecko wysysa wraz z pokarmem. By żnitu nie zamoczyć, dziecka wtedy nie kąpią, a stosują tylko zasypkę kredową i smarowanie słodką śmietaną, lub niesolenym masłem. Przyczyną żnitu może być również wejście do chaty obcej kobiety w czasie periodu. Wtedy dziecko pokrywa się wypryskami jakby jednostajną jątrzącą się skorupą, która może się trzymać przez siedem lat. By temu zapobiec, kobieta, która musi w czasie swej fizjologicznej przypadłości odwiedzić dom młodej matki, powinna zaraz po przyjściu do chaty wyjawić jej swoją tajemnicę. Wtedy matka kąpie dziecię w koszuli, w której odbyła poród i połóg, a wodę kąpielową wylewa na psa lub świnię, aby choroba na nie przeszła. Żnit zazwyczaj łączy się z zaburzeniami kiszkowymi u dzieci. Omówię je razem z chorobami przewodu pokarmowego.

Podobnie jak przy żnicie postępuje matka przy tzw. psiurkach. Jest to także rodzaj wyprysku. Choroba ta jednak może wystąpić tylko w okresie niedomagań położnicy, np. pojawiających się jeszcze upławów i plamek krwi.

Koszulę natomiast dostaje dziecko wtedy, gdy trzymająca je do chrztu kuma ma miesiączkę, a o tym fakcie nie powiedziała matce. Koszula trzyma się dziecka lat siedem, lub trzynaście. By dziecię przed tym uchronić, kąpią je w koszuli z porodu i połogu oraz smarują maścią przyrządzoną w następujący sposób: Do rondelka wbijają żółtko ze świeżego jaja kurzego, wsypują nieco naskrobanej cegły, wlewają nieco słodkiej śmietanki i mieszając ciągle prażą na ogniu tak długo, aż z tej mieszaniny nie zrobi się gęsta i ciągnąca się maść. Gdy już koszula wystąpiła, leczy się ją najlepiej w następujący sposób: Kupuje się dwa nowe zupełnie garnki gliniane różnej wielkości tak, żeby mniejszy wchodził do większego. W mniejszym wywierca się w dnie cały szereg dziurek, po czym wsadza się go do większego. Następnie wewnętrzny garnek wypełnia się siemieniem konopnym, przykrywa pokrywką, oblepia gliną, żeby nie było dostępu dla powietrza i wsadza się w piec po wyjęciu chleba, ażeby się siemię nie spaliło. Piec dobrze się zatyka, a gdy już wydobywa się zeń zapach oleju, wyjmuje się garnek, w którym znajduje się ciecz gęsta, czarna i połyskująca, jak pasta do bucików. Cieczą tą smaruje się wypryski tj. koszulę, Dziecko dostaje wprawdzie dość wysokiej gorączki, ale lek pomaga znakomicie. Wypryski goją się prawie momentalnie, jakby ręką odjął (Załoźce).

W ten sam sposób leczy się u dzieci także wszystkie inne wypryski skórne na ogół obficie i często występujące, jako że matki wiejskie bynajmniej nie grzeszą dbałością o czystość swych dzieci. Gdy wypryski pokażą się na głowie, smaruje się je przeważnie oliwą jadalną. Aby skóra nie jadziła się, stosuje się kąpiel w odwarze leszczynowych liści.

Tutaj należy wspomnieć także o tzw. ogniku (wyprysk sączący twarzy w okolicy nosa i ust). Powstaje on wedle wierzenia na skutek plucia przez dziecko na ogień palący się pod kuchnią. Starszy nigdy tego nie uczyni, dlatego też nigdy na ognik nie cierpi. Ogień obrażony przez dziecko nieświadome skutków swego czynu lub głupie mści się na obrażającym przez wysypanie wyprysków na jego twarzy. Wtedy u obrażonego trzeba szukać leku prosząc o pomoc tam, gdzie była przyczyna choroby, a więc w piecu. Po wypaleniu się ognia, podgartują węgle mytką i nią pocierają ognik. Mytka musi być przy tym dobrze wilgotna od pomyj, by popiół dobrze się czepił, a ognik nacierany nią zwilgotniał. Potem zaczerwienione miejsca zaklejają tzw. pozłótką (cieniutki papierek używany do złocenia orzechów włoskich). Wedle logicznego toku myślenia ludowego, brudy zmywa się z naczyń mytką, woda gasi ogień, a złoto to cel życiowego trudu ludzi. Zmywa się więc niejako grzech wobec ognia, który woda może zwalczyć i zagasić, a nagradza winę dając w zapłacie złoto. Jest to więc typowe leczenie sympatyczne.

Do grupy wyprysków należy zaliczyć także i zajady. Zazwyczaj dostają je ci, którzy są wiecznie zaślinieni, słyniawi. Jest to w pojęciu ludowym choroba zaraźliwa. Przenosi się z jednego na drugiego przez używanie jednej i tej samej łyżki podczas jedzenia. Toteż każdy z członków wieśniaczej rodziny jadającej jeszcze i dzisiaj przeważnie drewnianymi łyżkami ma swoją własną łyżkę specjalnie znaczoną nacięciami noża. Łyżki drewniane, wskutek długotrwałego używania, mycia w gorącej wodzie i suszenia przy piecu, są popękane i ponadgryzane, a że po jedzeniu każdy wieśniak starannie je oblizuje, mogą faktycznie kaleczyć i drapać kąciki ust jedzącego. Ranki w kątach ust goją się ciężko z powodu otwierania ust, zwłaszcza przy ziewaniu i dają bolesne ropienia. Leczy się je bądź przez silne pocieranie lewym rąbkiem koszuli z rozporka na piersiach, bądź suchą skórką chleba, albo smarowaniem sokiem jaskółczego ziela (glistnik - Chelidonium maius), bądź słodką śmietanką.

Strupy, zwłaszcza na głowach dzieci, smaruje się oliwą, ewentualnie topionym, niesolonym sadłem, lub słodką śmietanką. Rozlany bardzo wyprysk (eczema) nazywają strupem słodkim (parchy). Zebrawszy go z głowy chłopca zaszczepiają pod korę karwasza (słodkiej jabłoni), a z głowy dziewczyny pod korę duli lub cukierki (gruszy słodkiej - Bera Dulla).

Ponieważ liszaje leczą się identycznie jak u starszych, omówię je na odpowiednim miejscu.

Wągry (commedones) u dzieci smarują miodem, by robaczki siedzące w skórze, a posiadające czarną główkę wyszły zwabione słodyczą.





 Od administratorów strony "Olejów na Podolu". Ponieważ ten tekst będzie ogólnodostępny w internecie, oprócz miłośników Kresów i zainteresowanych historią mogą na niego trafić - np. przez wyszukiwarki - także osoby interesujące się medycyną ludową czy szukające pomocy w swoich dolegliwościach. Przestrzegamy przed eksperymentowaniem z opisywanymi w tym artykule ziołami czy rodzajami terapii. Niektóre mogą być bardzo niebezpieczne dla Waszego zdrowia, a nawet życia. Lepiej zawierzyć współczesnemu lekarzowi lub farmaceucie. Albo przynajmniej - jeśli już się uprzecie - szukać takich informacji na portalach medycznych, a nie na stronie kresowej.




poprzednia
część

 

 

Stanisław Spittal:
Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy

 

 

następna
część



 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2019