dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3411165 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
[źródło: Rocznik Podolski. Organ Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk poświęcony sprawom i kulturze Podola. Tom I - rok 1938. Tarnopol 1938. Nakładem Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Wydano z zasiłku Funduszu Kultury Narodowej i Fundacji im. Wiktora hr. Baworowskiego.]

Stanisław Spittal (1891 -1964):


Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy.
część 26




Żołądek i kiszki, seredyna, środek, wnętrze, są źródłem bez wątpienia największej liczby chorób i dolegliwości u ludu nie przestrzegającego zupełnie ani przepisów higienicznych, ani dietetycznych, a przy tym bardzo chętnie i przy każdej sposobności, gdy trafia się okazja, nadużywającego alkoholu. Bo przy wszelkich chorobach, zmartwieniach, niepowodzeniach, przy każdej uroczystości (chrzest, wesele, pogrzeb ), zabawie, nawet transakcji kupieckiej nie obejdzie się bez popicia, zapoin, stypy, zalania robaka, mohoryczu. Tymczasem wódka bezpośrednio wywołuje cały szereg chorób, lub przynajmniej stwarza doskonałe podłoże do rozwinięcia się innych osłabiając, lub nawet znosząc zupełnie bakteriobójcze działanie soku żołądkowego i przyczyniając się do zwyrodnienia całego szeregu organów i narządów wewnętrznych. O tym jednak, co może przynieść ze sobą częste popijanie, nie myśli nasz lud zupełnie, bo nie zna budowy i czynności organów ciała ludzkiego. Lud wie jednak i wierzy, że wódka była od wieków doskonałym środkiem leczniczym i zapobiegała w przeróżnych chorobach. Dlatego i dzisiaj nie straciła ona nic ani ze swej mocy, ani sławy. Ona zmarzniętego rozgrzewa, zmęczonego pokrzepia na siłach, cierpienia koi, bóle uśmierza, truje smutki, wesołości do pracy dodaje, sen zbawienny sprowadza i zapomnienie, a zgryzoty zabija. Kto pije stale, nawet nie choruje, jest zdrowszy i mocniejszy. Czyż można nawet więcej od niej wymagać? Przecież nie ma bardziej uniwersalnego środka. Na pewno bardzo wielu wieśniaków poszłoby w ślady wiejskich pijaków, gdyby nie kłopoty finansowe. Kto pije, wszystko straci, - powiada przysłowie ludowe - a lud nasz jest na grosz bardzo chciwy i tracić go nie lubi. I ta cecha charakteru bardziej chroni go przed pijaństwem, niż kazania księży, lub nawoływania higienistów opowiadających o szkodliwości alkoholu, a nawet składanie przyrzeczeń czy ślubowań niepicia wódki. Najlepszym więc środkiem wstrzymującym lud od alkoholu są jego wysokie ceny.

Kto stale pije, zaraza się go nie czepia. Gdy więc pojawi się jakaś epidemia i pokup na wódkę gwałtownie wzrasta.

Jeśli pijak wypije za wiele wódki, to wtedy łatwo może się ona w nim zapalić. Wieśniacy widzieli już nieraz, jak z ust zapitego i leżącego bez przytomności buchały płomienie palącej się wódki. Ja zaś osobiście będąc uczniem trzeciej klasy gimnazjalnej widziałem tylko sposób ratowania pijaka, w którym się rzekomo wódka zapaliła. Gromada wieśniaków otaczała go kładąc na wznak. Pijany cały siny rzęził, dławił się śliną i wymiocinami, a z ust otwartych szeroko rzekomo biły płomienie, których jakoś nie mogłem zobaczyć. Z pomocą pospieszyła pijanemu starsza baba, która przykucnąwszy nad jego piersiami oddała mocz wprost do ust leżącego. Oddanie moczu przez osobnika płci drugiej jest jedynym ratunkiem przy tego rodzaju cierpieniach. Im więcej moczu, tym lepiej. Wywołuje on wymioty u ratowanego, a poza tym rzekomo ma obrzydzić mu dalsze picie.

Aby odzwyczaić pijaka od wódki, dają mu także do picia wodę, którą obmyto zmarłego, lub wódkę, w której się moczył pieniądz włożony specjalnie w tym celu do ust zmarłego, bo to obrzydzi mu ją raz na zawsze.

Wedle ogólnego wierzenia - każdy człowiek musi mieć robaki (glisty), a zwłaszcza pracujący przy ziemi, a jeśliby ich nie miał, żyć by nie mógł. Robaki bowiem w małej liczbie są nawet pożyteczne i pomocne w trawieniu. U starszych nie jest to właściwie żadna choroba, tylko u dzieci i tam ją opisałem. Gorzej przedstawia się sprawa, gdy robaki nie są zwyczajne, ale złośliwe, tj. soliter (tasiemiec taenia). Wtedy człowiek jest stale bladozielony, apetyt mu nie dopisuje, choć je bardzo wiele, bo nic mu jedzenie nie służy. Również usposobienie takich chorych pozostawia bardzo wiele do życzenia: są stale skwaszeni, niezadowoleni ze wszystkiego, źli i zawistni w stosunku do zdrowych, jednym słowem śledziennicy. By ratować chorych na tasiemca, gotują dwie kopy dyniek (ziarnek arbuza - Cucurbita maxima, Cucurbita Pepo) na mleku i dają to do zjedzenia choremu, lub częściej utarłszy dwie kopy pestek zaparzają kipiącym mlekiem. Po wypiciu tego leku soliter się spędzi (odejdzie).

Chorobę żołądka bardzo łatwo poznać po braku apetytu, a nawet obrzydzeniu do jadła, języku obłożonym białym, gęstym grzybkiem, który szybko rośnie, aż wreszcie wedle wierzenia dusi chorego, o ile się szybko nie zapobiegnie nieszczęściu, po nudnościach, czasem wymiotach, no i bólach w dołku, lub koło pępka.

Zwykłymi przyczynami chorób żołądkowych są według mniemania ludu zaziębienie, popsucie, zależenie czegoś w środku, lub podźwiganie. W takim wypadku trzeba choremu natychmiast żołądek przeczyścić, aby usunąć to, co w środku leży, co się zaparło. Najradykalniejszym środkiem na to są wymioty, blucie, onity. Wywołuje je sam chory wkładając możliwie głęboko (aż do gardła) wskazujący palec prawej ręki. Następnie na pokrzepienie przyjmuje tłustą wódkę (ze smalcem lub masłem), bo wódka rozgrzewa środek, a tłuszcz rozlewając się po chorych częściach łagodzi dolegliwości i goi rany wewnętrzne. Równocześnie chorego kładą do łóżka i okrywają dobrze kożuchami, a gdy się spoci, minie choroba. Jeżeli ktoś palcem wymiotów wywołać nie umie, wręczają mu pióro ze skrzydła kury lub gęsi i tym każą łaskotać swoje gardło, lub czynią to sami w zastępstwie chorego.

Ale czasem coś tak mocno zależy się w środku, że nie daje się usunąć w opisany sposób. Owszem samo przykleiwszy się gdzieś do żołądka wywołuje coraz to nową serię gwałtownych, męczących i wyczerpujących wymiotów, ale samo nie wychodzi. Chory wtedy zielenieje, chudnie, schnie, niknie wprost w oczach, nie ma ochoty ani do jadła, ani do roboty, nawet do wódki. W tym wypadku trzeba najpierw leczyć wymioty, bo chory ochlanie (opada na siłach). Podają mu więc odwar mięty pieprzowej lub końskiej poświęcanej na Matkę Boską Zielną, a z listków pozostałych z odwaru robią okład na brzuch. Często mieszają miętę z piołunem dla wzmożenia łaknienia.

Jako środków przeczyszczających używa lud wewnętrznie kupionych w aptece: sensu (senesu - folia Sennae), rabarbaru (Rheum palmatum), soli glauberskiej, soli gorzkiej (magnesium sulfuricum), oliwy, olejku rącznikowego (ol. ricini); lub środków domowych, jak: drożdże same lub z oliwą, olej konopny lub lniany, mydło rozpuszczone w wodzie, sok ostromlecza (Euphorbia pilosa). Wkładają również kawałeczek mydła do kiszki stolcowej, a na brzuch robią okłady z gorącej wody, plewy hreczanej, otrębów pszennych, parzonych łodyg rumianku, popiołu, piasku grzanego smarując przy tym brzuch zazwyczaj oliwą.

Na kurcze i kręcenie w żołądku i pod piersiami (wrzód żołądka, dwunastnicy, kamica wątrobiana, kolka wątrób.) zewnętrznie używają okład z gorącej wody, gorącego popiołu, grzanej cegły owiniętej w jakąś szmatę, lub parzonych ziarnek kminu i owsa w szmatce (Milno), lub stawiają garnek, podobnie jak stawia się bańki, wpierw jednak wysmarowawszy brzuch oliwą lub innym jakim tłuszczem. Wewnętrznie używają wywaru z bożego drzewka (Arthetnisia Abrotanum) suszonego w maju, a jeszcze lepiej poświęconego w bukiecie na M. Boską Zielną, podają do zażycia olejek jałowcowy, wywar rumianku z cukrem, wywar lub nalewkę na wódce biedrzeńca pospolitego (Pimpinella saxifraga) i dzięglu (cyngiel - Angelica silvestris), dziewięć ziaren potłuczonego pieprzu na wódce, lub tzw. nasernyciu, tj. kał gęsi (husiaczky) rozpuszczony w gorącej wodzie. To ostatnie lekarstwo używa się głównie wtedy, gdy takie kurcze i kłucie pod piersiami, że aż oddech zapiera. Skutek tego leku ma być zawsze pewny. Chory po wypiciu dostaje zazwyczaj wymiotów i czuje się potem lepiej.

Przy zwyczajnych kurczach dają do picia wywar pokrzywy żegawki (Urtica urens), macierzanki, kminu (Carum carvi), nalewkę piołunu na wódce, wódkę z dymną hubką (sromotnik smrodliwy - Phallus impudicus), huby bardzo śmierdzącej, napar rumianku, maruny (Matricaria parthenium) z jajem i cukrem. W Gajach Roztockich i za Rudą uśmierzają kurcze żołądkowe w następujący sposób: biorą około 1/2 kg soli kuchennej, owijają ją w szmatkę i wkładają do ognia; gdy sól stopi się w bryłę, wrzucają ją do wody i nad parą ogrzewają brzuch. Natomiast w Reniowie i Wertełce dają do picia zioło zwane poruchna (dziewięciornik błotny - Parnassia palustris) bardzo gorzkie w smaku.

Na gniecenie pod piersiami podają odwar batożków św. Piotra, Petrowi batiżky, (podróżnik cykoria - Cichorium Intybus) piją wódkę z kamforą, starodąb (Ostericum Hoffm.) i jagody tarniny (Prunus spinosa) moczone w wódce.

Przy katarze żołądka radzą jeść na czczo węgierskie śliwki poczynając od jednej, a dochodząc do 40 jednorazowo, i odwrotnie, czy to w stanie świeżym, czy też suszone, ale wtedy trzeba je moczyć przez noc w wodzie, którą po zjedzeniu śliwek należy również wypić.

Na brak apetytu podają herbatę z centurii (tysiącznik - Erythraea Centaurium), krwawniku lub piołunu na wódce jako nalewki, albo w odwarze. Nierzadziej używają też odwaru, bądź nalewki miętowej i kozłkowej (Valeriana officinalis).

Przeciw biegunce (enteritis, colitis) podają kmin (Carum carvi) palony na węgiel i starty na proszek (Milno, Trościaniec), jedzą jaja na twardo (Czystopady, Wertełka), czosnek i to w wielkich ilościach, zwłaszcza przy krwawej biegunce (czerwonce) i cholerze (Ratyszcze, Załoźce). Opowiadały mi R. K. z Załoziec i A. R. z Ratyszcz, że w czasie czerwonki, której się nabawiły, zjadały dziennie po 16 główek czosnku i piły po pół litra wódki, ale za to po dwóch dniach były już zupełnie zdrowe. Przy czerwonce podają też do picia jako niezawodny środek rozpuszczone w wodzie łajno jaskółcze. Gdy biegunce towarzyszą bóle, to na zatrzymanie pierwszej i uśmierzenie drugich podają korzeń termeteli, kurzego ziela (srebrnik drzewianka - Pimpinella tormentilla) moczony w wódce, lub całą roślinę w odwarze, podobnie wodny odwar wasylka (krwiściąg - Sanguisorba officinalis). Ponadto przy czerwonce podają chorym do połykania cukier utarty z białkiem, a następnie jako dietę mleko z masłem. Herbata przy czerwonce ma być trucizną (Załoźce Str.). Przy ostrej biegunce (gryż, hryż) podają w Gajach za Rudą i Gajach Roztockich odwar suszonych jagód tarniny (teren) lub sporządzony z nich sok z cukrem.

Przeciw rozwolnieniu skutecznym środkiem jest nalewka z potłuczonych galasówek dębianek, moczonych przez noc w wódce, a wypita rano na czczo, nalewka z maruny (Matricaria parthenium), w lecie świeże jagody czernicy (borówka - Vaccinium Myrtillus), w zimie herbata z suszonymi borówkami, bądź borówki zasypane cukrem, anyż (Pimpinella Anisum), koper, kminek, dzięgiel, biedrzeniec, korzeń tarniny, lub wino czerwone gotowane z cukrem i korzeniami (cynamon, gwoździki rożkate, Załoźce, Białogłowy), kał jaskółczy w mleku (Załoźce), napar z pokrzywy źegawki, chudy ser, suchy chleb razowy i td.

Chorym na żołądek po cukrzycy dają suszony zielony koper zaparzany jak herbata. (Trościaniec). Przy obniżeniu żołądka robią kąpiele z lasowego siana (Trościaniec).





 Od administratorów strony "Olejów na Podolu". Ponieważ ten tekst będzie ogólnodostępny w internecie, oprócz miłośników Kresów i zainteresowanych historią mogą na niego trafić - np. przez wyszukiwarki - także osoby interesujące się medycyną ludową czy szukające pomocy w swoich dolegliwościach. Przestrzegamy przed eksperymentowaniem z opisywanymi w tym artykule ziołami czy rodzajami terapii. Niektóre mogą być bardzo niebezpieczne dla Waszego zdrowia, a nawet życia. Lepiej zawierzyć współczesnemu lekarzowi lub farmaceucie. Albo przynajmniej - jeśli już się uprzecie - szukać takich informacji na portalach medycznych, a nie na stronie kresowej.




poprzednia
część

 

 

Stanisław Spittal:
Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy

 

 

następna
część



 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2019