Grudzień 2011
Dodane przez Remek dnia Grudzień 21 2011 08:22:28
 Dziś rano tu gdzie mieszka piszący te słowa napadało trochę śniegu, więc żeby to uczcić dodałem do newsa obrazek w zimowej scenerii. Ponoć jednak święta będą bez białego puchu. Trochę smutno, ale z drugiej strony niektórym z nas odpadnie odśnieżanie posesji czy posypywanie chodników. Jedyna korzyść z tej ciepłej zimy. O srogich mrozach z dawnych czasów możecie poczytać na stronie "Wycinki ze starych gazet" w artykułach Klęska mrozów czy Mrozy we Lwowie 1907. U nas w dalszym ciągu publikujemy materiały z "wirtualnej szuflady", a w tle trwają prace nad kwerendą niedawno pozyskanych ksiąg kościelnych z Trościańca Wielkiego. W rozwinięciu newsa trochę nowych informacji o Trościańcu z kwerend, kliknijcie na "Czytaj więcej".

Ostatnio dodane na stronie:
Olejowianie w sądach cz.2
Hazard u dzieci w galicyjskich szkołach
Pożar w Załoźcach 1873
Misje w Załoźcach i miejscowy pop - rok 1870
Poczta w Załoźcach 1873
Manajów w sądach cz.1
Żołnierze Wielkiej Wojny z Hnidawy
Żołnierze Wielkiej Wojny ze wsi Perepelniki
Żołnierze Wielkiej Wojny z Beremowiec



Rozszerzona zawartość newsa
Coś z tych opracowywanych materiałów zobaczycie już niebawem. W okolicach Nowego Roku opublikujemy u nas kwerendy wiosek ziemi załozieckiej (Reniów, Ratyszcze, Białogłowy, Neterpińce, Czystopady), a na zaprzyjaźnionej stronie "Milno na Podolu" takież kwerendy z Milna. Są to materiały "bonusowe", bo znalazły się przypadkiem na stronach z mieszkańcami Trościańca. Najwięcej z Reniowa, który w tych kopiach dla kurii często sąsiadował z Trościańcem.

A teraz trochę ciekawostek z bieżącej kwerendy.

1. Ksiądz wikariusz Emanuel Swoboda.

Nowoczesna pisownia trościanieckich nazwisk (np. Dajczak zamiast Dayczak, Naróg zamiast Narok itd.) pojawiła się w księgach kościelnych w połowie lat 30-tych XIX wieku. Prawdopodobnie jej prekursorem był ksiądz wikariusz Emanuel Swoboda. W Załoźcach pełnił posługę kapłańską przez wiele lat (1832-1838). Musiał to być młody ksiądz, do tego oczytany - skoro zaznajomił się z nową polską ortografią. W latach 30-tych XIX wieku była to jeszcze nowość. Wielu pisarzy i dziennikarzy ze "starej szkoły" długo się przed tym wzbraniało - co widać np. w "Gazecie Lwowskiej" czy licznych książkach wydanych w tamtym okresie.

Do tego ksiądz Emanuel był pracowity jak mrówka. Praktycznie jednoosobowo prowadził całą działalność duszpasterską w parafii. Chrzcił dzieci, udzielał ślubów, chował zmarłych. Ówczesny proboszcz załoziecki, ks. Maciej Andrzejowski, bardzo rzadko pojawia się w księgach kościelnych. Taki przykład. Na 202 znanych z nazwiska trościanieckich dzieci ochrzczonych przez księdza Swobodę, przypada tylko 5 ochrzczonych przez ks. proboszcza Andrzejowskiego. Z tak małą aktywnością załozieckiego proboszcza nie zetknęliśmy się ani we wcześniejszych, ani w późniejszych źródłach. Trudno powiedzieć, czym było to spowodowane - chorobą czy jakimiś innymi zajęciami.

2. Akuszerka Małgorzata Sikorowa

Wspomniałem już o niej w poprzednim newsie. Teraz małe podsumowanie. 3 czerwca 1830 pod numerem domu 3 w Trościańcu zmarła Małgorzata Sikorowa, lat 72, wdowa po Macieju Sikorze. I dokładnie w tym samym okresie zniknęła z ksiąg kościelnych akuszerka o tym samym imieniu i nazwisku. Na pewno więc chodzi o tą samą osobę.

Jej pierwszy odebrany poród miał miejsce w 1818 roku. Nie była już wtedy młódką, bo miała 60 lat. Zapewne wcześniej, nim się usamodzielniła jako akuszerka, "terminowała" jako pomocnica przy jakieś innej kobiecie. I pracowała, można powiedzieć, do samego końca. Ostatniemu dziecku (Magdalenie Drozd z domu 104) pomogła przyjść na świat 6 maja 1830, czyli mniej niż miesiąc przed swoją śmiercią.

Nie wiemy, ilu dokładnie naszym przodkom pomogła przyjść na świat akuszerka Małgorzata Sikorowa. W naszych materiałach znamy z imienia i nazwiska 208 takich dzieci. Ale nie dysponujemy wszystkimi rocznikami chrztów z przedziału lat 1818-1830. Ponadto np. w roku 1819 sporzadzający kopię dla kurii w ogóle nie zapisał nazwisk akuszerek. Można spokojnie przyjąć, źe przez ręce tej starszej pani przeszło co najmniej 250 trościanieckich niemowląt. Musiał być bardzo popularna wśród ówczesnych matek, skoro proszono ją do porodów częściej niż jej jej konkurencję.

3. XIX-wieczne trościanieckie akuszerki

Dla porównania inne najpopularniejsze trościanieckie akuszerki:
Anna Olendrowa (następczyni Małgorzaty Sikorowej) - 215 znanych z imienia i nazwiska odebranych dzieci w latach 1830-1838
Ewa Drozdowa - 267 znanych z imienia i nazwiska odebranych dzieci w latach 1885-1892

Razem z Małgorzatą Sikorową są to trzy największe trościanieckie akuszerki z XIX wieku. Ta lista nie nie jest jeszcze zamknięta, bo nie skończyliśmy kwerendy z lat 40-tych, 50-tych i 60-tych.

Były też dziesiątki innych, pomniejszych konkurentek, z których tylko część jest już wymieniona na naszej stronie w artykule Rzemiosło, handel i usługi w Trościańcu Wielkim. Po zakończeniu prac z kwerendą ten artykuł zostanie uzupełniony i rozszerzony.

4. Siostry Miłosierdzia

W poprzednim newsie wspominałem, że w roku 1819 Siostra Miłosierdzia Karolina Koluszanka była matką chrzestną dla Rozalii Sienickiej, córki trościanieckiego ekonoma Stefana Sienickiego. Po wielu latach, w chrztach z 1834 roku znów pojawiło się nazwisko Siostry Szarytki. Zapisane jako Karolina Kuliszanka. Ale może chodzić o jedną i tą samą osobę, co w 1819. Tym razem nie była już zwykłą siostrą, a "praeposita sororum Charitis", czyli matką przełożoną / przeoryszą Sióstr Miłosierdzia w Załoźcach. Awansowa w zakonnej hierarchii. W roku 1834 zgodziła się być matką chrzestną dla Henryki Marii Soleckiej, córki Andrzeja Soleckiego, ówczesnego ekonoma z Trościańcu. Ojcem chrzestnym dziewczynki był ksiądz Maciej Andrzejowski, proboszcz rzymsko-katolicki w Załoźcach. Sakramentu chrztu udzielał wspomniany wyżej załoziecki wikariusz, ksiądz Emanuel Swoboda.

Trościaniecki ekonom był pracownikiem Sióstr Miłosierdzia. Jak widać, Sienicki i Solecki musieli być lubiani, skoro siostra - a potem matka przełożona Karolina - zgodziła się być matką chrzestną dla ich córek. Bardzo rzadko się to zdarzało, z całego przedziału lat 1816-1839 znamy tylko te dwa przypadki.

5. Potrójne mordestwo w Neterpińcach?

12 sierpnia 1845 roku zmarło nagle troje mieszkańców Neterpiniec, dorosły mężczyzna i dwójka małych dzieci. W księdze zgonów jest przy nich zapisana bardzo dziwna przyczyna śmierci. Nawet przygotowałem o tym artykuł na stronę, jednak po namyśle postanowiłem go na razie nie publikować. Nie jestem pewny tłumaczenia - dysponuję tylko prostym słownikiem. Poprosiłem o pomoc Przyjaciół stron Olejów i Milno, lecz to pewnie trochę potrwa, bo teraz Święta. Może ktoś z Czytelników także posiada wiedzę lub znajomości wśród osób znających trochę łacinę? Np. archiwistów czy naukowców mających kontakt z łaciną (np. wśród duchownych)?

Konkretnie chodzi o zapis:

"venenosis herbis interemptus"


I pytanie: czy razem ze słowem "interemptus" to się tłumaczy jako zabójstwo / morderstwo / zgładzenie (czyli jednoznacznie z udziałem jakieś osoby trzeciej), a więc "zamordowany przy pomocy trujących ziół". Czy też tylko: zabicie (czyli być może przypadkowy wypadek), a więc "zabity przez trujące rośliny". Różnica jest tu kolosalna, dlatego wartoby to sprawdzić. Widziałem już w księgach zgonów przypadki zatrucia (np. grzybami) ale tam były użyte inne łacińskie słowa, nie owe "interemptus" i przekaz był jasny (wypadek losowy).

Generalnie morderstwa rzadko się trafiają w tych księgach zgonów. Nasi kresowi XIX-wieczni przodkowie i ich sąsiedzi byli chyba spokojnymi ludźmi. Jak dotąd, nie licząc tych trzech osób z Neterpiniec (nie wiadomo jeszcze, czy na pewno zamordowanych), widziałem tylko dwa takie przypadki. Zamordowane niezamężne młode kobiety z Trościańca Wielkiego. W roku 1858 33-letnia Anna Dajczak, w roku 1892 22-letnia Rozalia Półtorak. O tej ostatniej wspomnieliśmy w newsie z 29 maja, może w przyszłości poświęcimy im osobny artykuł.