Udział w Ruchu Oporu ludności Trościańca Wielkiego cz.1
Dodane przez janmiet dnia Grudzień 10 2009 17:54:07
Wyciąg z relacji o działalności AK na terenie powiatu zborowskiego w latach 1941-1944. Relacja złożona jest w sekcji historycznej przy Zarządzie Wojewódzkim ZBoWiD w Opolu podpisana przez byłego komendanta obwodu zborowskiego AK kapitana Mariana Niżankowskiego i Stanisława Turkiewicza

W sierpniu 1941r. w Trościańcu Wielkim intensywnie rozpoczęła działalność podziemna organizacja wojskowa - tak ją wtedy nazywaliśmy. Sytuacja ówczesna zmuszała do jak najszybszego usprawnienia samoobrony przed napadami banderowców. W szeregi organizacji wstępowali mieszkańcy wsi z entuzjazmem. Należeli starsi i młodsi, była też liczna grupa kobiet. Do najważniejszych zadań organizacji należało czuwanie nad bezpieczeństwem miejscowości. Czynne więc były warty przez całą dobę. Pozorowano różne prace gospodarskie, żeby zamaskować zgrupowanie większej ilości mężczyzn. Broń kryto w najprzemyślniejszy sposób, żeby była w pobliżu, a w razie rewizji, żeby jej nie znaleziono. Odnośnie broni - sporo jej zmontowano z części, które Niemcy kazali zakopać wraz ze zwłokami żołnierzy radzieckich. Wymontowano parę rkm-ów z czołgów wraków. Wiele karabinów wykradziono Ukraińcom z ich kryjówek we własnej wsi, na tak zwanym"ruskim boku" i w sąsiednich miejscowościach. Dość trudno było utrzymywać łączność we wsi, gdyż ciągnęła się wzdłuż jaru ponad trzy kilometry i posiadała przysiółek "Zarąb", który nie łączył się z ogólnymi zabudowaniami miejscowości. Duże uznanie, obok dorosłych, należy się kilkunastoletnim chłopcom harcerzom. Oni to dostarczyli najwięcej karabinów. Byli to:Władysław Półtorak, przydomek "Pantaracio", Władysław Półtorak syn Jana, Jan Dajczak- "Koziar", Jan Trembulak, Stanisław Dzik oraz inni. Na poboczu drogi Olejów - Białokiernica stały czołgi, rozbite w 1941 roku. Trzeba było wejść do wieży wraku i ciąć piłką do żelaza, żeby odciąć rkm. Zazwyczaj można było wejść i wyjść o zmroku, gdy na szosie nie było ruchu. Drogą przejeżdżali bardzo często Niemcy, ryzyko było ogromne co wskazuje jak bardzo konieczna we wsi była broń. Jeden ze starszych chłopców tj. Franciszek Kusiak - Kusiaczyna przeziębił się w tym żelaziwie tak mocno, że zdobycie dla wsi karabinu przypłacił życiem. Składano i usprawniano broń na stryszku malutkiego kurnika, a mistrzem w tych czynnościach był Władysław Gruntowski. Prowadzono systematyczne szkolenie. Uczono obchodzenia się z bronią, udzielania pomocy sanitarnej a nocami przeprowadzano ćwiczenia polowe. Z dużym oddaniem czuwał nad całością por. rez. Eugeniusz Maceluch, nauczyciel który przybył do Trościańca w 1941 r. Oprócz niego był ppor. rez. Stanisław Turkiewicz, miejscowy nauczyciel od 1938 r.i podchorąży rez. Antoni Worobiec, z wykształcenia również nauczyciel, który pochodził z tej samej wsi. Było też dużo rezerwistów o różnych stopniach podoficerskich. Obchodzenia się z bronią uczyli między innymi Józef Półtorak - Kłym, Franciszek Półtorak - Danyła, Franciszek Kurzel, Grzegorz Strąg, Jan Półtorak - Pawłusyk, Wincenty Kusiak, Władysław Gerc i wielu innych. W organizowaniu konspiracji wyróżnili się: Franciszek Półtorak, Ludwik Półtorak - Siatkiewicz, Józef Półtorak - Kroczak /akademik/, Grzegorz Strąg, Edward Półtorak - Edzio, Jan Sudal, Franciszek Kusiak, Wincenty Kusiak, Jan Kusiak z Bzowicy - bracia. Do najaktywniejszych łączniczek należały: Franciszka Olender, Rozalia Kusiak, Maria Kusiak, Rozalia Łokieć, Maria Łokieć, Maria Kusiak zamężna Worobiec.

część 1 cdn.