Znalazłam się tutaj ponieważ szukam historii mojej rodziny. Mój pradziadek Stefan (Szczepan) Włodarczyk zamieszkał na Podolu wraz z rodziną po latach pracy za granicą (Węgry i USA). Jego żona to Maria z d. Dębińska. Oboje pochodzili z Limanowej koło Krakowa. Pradziadek urodził się w 1888, a prababcia w 1904. Mieli siedmioro dzieci. Mój dziadek, Stanisław, urodził się w 1934. Prawdopodobnie został ochrzczony w Trościeńcu Wielkim.
W zasobach rodziny, nie wiadomo dlaczego, znajduje się zdjęcie w Perepelnikach, a na nim opis: "Łozy".
Rodzinę wywieziono pierwszym transportem na Sybir 10. lutego 1940r. Wiemy, że najstarsza córka zaginęła, ale nie wiem ani gdzie ani dlaczego.
Powrócili do Polski na ziemie poniemieckie na zachodzie Polski (Dolny Śląsk) w 1946 z Agapowskiego rejonu Czelabińskiego obwodu. Wiem o tym powrocie z kopii dokumentu, który przechowywała moja babcia.
Przeglądam stronę, sporo już poczytałam. Jestem wdzięczna za tak liczne informacje. Ale przyznam, że ciągle mi mało. Cudownie byłoby wpaść na trop mojej rodziny na tych malowniczych ziemiach i poznać ich historię. A widać lekko nie mieli...
Serdecznie pozdrawiam,
Ewa Włodarczyk
Autor
RE: Rodzina Włodarczyk, Trościeniec Wielki / Perepelniki
Po wejściu w życie ustawy o reformie rolnej z 1925 roku, majątki ziemskie uznane za zbyt duże podlegały przymusowej parcelacji. W centralnej Polsce granicą było 180 hektarów, na innych obszarach (jak województwo tarnopolskie) - 400 hektarów. Państwo corocznie publikowało tak zwane wykazy imienne majątków podlegających przymusowemu wykupowi. Jeśli właściciel sam dobrowolnie nie rozparcelował nadwyżek swojego majątku, Okręgowe Urzędy Ziemskie wywłaszczały go przymusowo za odszkodowaniem.
Nie mam wiadomości o Perepelnikach, ale przykładowo dla Olejowa jest informacja w "Tarnopolskim Dzienniku Wojewódzkim" ze stycznia 1937 o zezwoleniu na parcelację majątku hrabiego Aleksandra Wodzickiego. Więc hrabia wolał zrobić to samemu, nie czekając na przymusowe wywłaszczenie, być może mniej korzystne finansowo dla niego. W tej informacji podano także, że Wodzicki przed parcelacją posiadał łącznie 487 hektarów ziemi, czyli o 87 hektarów za dużo. W roku 1937 zaczęła powstawać osada Halczyna Dolina, na miejscu rozparcelowanego folwarku o tej samej nazwie.
W tej reformie kładziono nacisk na parcelację zwartych obszarów, czyli najczęściej jakiś całych folwarków, na których powstawały nowe osady. Parcelowane grunty dzielono na mniejsze działki, mogące (przynajmniej w teorii) wyżywić jedną całą rodzinę. W praktyce wyglądało to różnie, bo oczywiście właściciele nie pozbywali się swojej najlepszej ziemi, a tylko tej najgorszej w majątku.
Parcele na gospodarstwa przydzielano przede wszystkim weteranom wojen o niepodległość. Inwalidzi oraz odznaczeni Virtuti Militari czy Krzyżami Walecznych otrzymywali je za darmo. Dla innych weteranów - nie posiadających takich zasług bojowych - było to już odpłatne, ale nadal bardzo atrakcyjne. Niskie opłaty, w dodatku z długoterminowymi, nisko oprocentowanymi kredytami. Wielu ludzi się skusiło, szczególnie tych żyjących niezamożnie. Jednym z takich osadników był zapewne Pani pradziadek.
Dodatkowym celem powstawania tych osad - oprócz oczywiście wynagrodzenia byłych polskich żołnierzy - była zmiana struktury demograficznej. Ukraińcy nie mogli nabywać ziemi z takich parcelacji, więc proces ten budził wówczas ogromne napięcia polityczne i wrogość. A po rozpoczęciu okupacji Kresów, Sowieci mieli ułatwione zadanie. "Wrogowie ludu", czyli dawni obrońcy "pańskiej" Polski , zgrupowani w jednym miejscu. Mieszkańcy tych osad padli ofiarą pierwszej wielkiej wywózki w lutym 1940 roku. Razem z osadnikami wywożono wtedy także służbę leśną z rodzinami.
Po Włodarczykach nie znalazłem żadnego śladu w księgach metrykalnych parafii łacińskiej Olejów, do której terytorialnie należała także wioska Perepelniki. To znaczy, do końca 1937 roku żaden Włodarczyk nie brał ślubu, nie chrzcił dzieci, ani nie umarł w parafii olejowskiej. Nowszych materiałów (od 1938 roku) niestety nie mamy w zasobach.
Z Trościańcem Wielkim jest jeszcze gorzej, bo dostępne księgi metrykalne kończą się w 1894 roku i z XX wieku nie mamy dosłownie niczego.
Autor
RE: Rodzina Włodarczyk, Trościeniec Wielki / Perepelniki
Tak się zastanawiam czy skoro mój pradziadek był na zarobku za granicą to może raczej był drwalem / leśniczym. W rodzinie nigdy nie było wzmianek o wojskowych. Gdzież tam obiło mi się o uszy o tym, że byli rybakami, ale nie wiem na ile jest to prawdopodobne.
Jeszcze raz bardzo dziękuję za tak wartościową informację.
Serdecznie pozdrawiam,